English Español Français Deutsch Italiano Český Polski Русский Română Українська Português Eesti 中文 日本

Współczesna wiedza o Bogu, Ewolucji, sensie życia człowieka.
Metodologia duchowego doskonalenia się.

 
DWIE PŁCIE. O ROLI SEKSUALNEGO ASPEKTU MIŁOŚCI W EWOLUCJI
 

SEKSUOLOGIA/DWIE PŁCIE. O ROLI SEKSUALNEGO ASPEKTU MIŁOŚCI W EWOLUCJI


DWIE PŁCIE. O ROLI SEKSUALNEGO ASPEKTU MIŁOŚCI W EWOLUCJI

Podstawowymi tendencjami procesów zachodzących w Absolucie, zgodnie z zamysłem Stwórcy, jest rozwój świadomości (dusz) i zjednoczenie tych, którzy osiągnęli Doskonałość, w Jedno, w Jednolite My, które jest uniwersalnym Wyższym Ja (Paramatmanem).

Przy tym większość gatunków istot zamieszkujących Ziemię stworzono — w procesie ewolucji gatunków biologicznych kierowanej przez Stwórcę — jako dwupłciowe. Dotyczy to również nas, ludzi.

Z punktu widzenia genetyki rozmnażanie płciowe ma tę przewagę nad innymi rodzajami rozmnażania, że zwiększa ono dynamikę powstawania coraz to nowych wariacji w obrębie gatunków biologicznych. Sprzyja to adaptacji i przetrwaniu gatunków przy zmieniających się warunkach środowiskowych, przede wszystkim klimatycznych.

Jednak teraz jest ważne, abyśmy dostrzegli też coś innego. Mianowicie — że anatomiczne, fizjologiczne i psychologiczne różnice seksualne są przeznaczone — z psychologicznego punktu widzenia — nie do tego, aby rozdzielać, a przeciwnie, nauczać przedstawicieli płci przeciwnej zbliżać się, jednoczyć się i scalać się w jedno.

W odniesieniu do nas, ludzi, ważne jest zrozumienie, że proces jednoczenia się, scalania się dusz poprzez emocje seksualnego aspektu miłości jest tym, co przygotowuje nas do Zjednoczenia z Bogiem. (Przy tym nie mylmy prawdziwej miłości z egoistyczną namiętnością seksualną; ta ostatnia to nie miłość, lecz pożądliwość, czyli właśnie egoistyczne seksualne chcenie). Ludzie, którzy nie nauczyli się kochać siebie nawzajem, nie będą w stanie osiągnąć i Scalenia się z Bogiem. Przecież, aby zakochać się w Bogu, powinniśmy posiadać już rozwiniętą zdolność kochania, zakochiwania się, stapiania się we wszechogarniających emocjach miłości!

Dopiero gdy nauczyliśmy się już w pełni kochać małe i duże obiekty Stworzenia, wtedy będziemy musieli uczyć się, kochając też je nadal, — w nich jednak nie zakochiwać się, ale zakochać się tylko w Bogu.

O tym, jak powinniśmy uczyć się kochać siebie nawzajem, inne obiekty Stworzenia, a następnie i Boga — Bóg mówił nam wystarczajaco dużo [15-25].

Prawdziwe zakochanie się to poczucie swej współistności z obiektami lub obiektem swojej miłości. Musimy uczyć się takiego scalania się dusz najpierw w świecie Stworzenia. I dopiero potem, gdy dorośniemy umysłem do zdolności uświadomienia sobie Majestatu Boga, będziemy w stanie przekierować swoją rozwiniętą miłość na Niego.

Proces zaś poznawania Go realizuje się nie inaczej, jak poprzez stopniowe usubtelnianie świadomości, co prowadzi do poznania całej „skali emanacji” (mówiąc językiem Juana Matusa [21]), tzn. warstw (eonów, lok) wielowymiarowej przestrzeni. Najsubtelniejszą na tej skali jest Pierwotna Świadomość (Stwórca).

Otóż emocje harmonijnej i czułej miłości o zabarwieniu seksualnym — właśnie wysubtelniają świadomości!

Gdy w Nim się zakochamy, wtedy stopniowo zrastamy się rozwiniętymi duszami z Nim.

A potem juz z Niego, ze Współistotności z Nim, pomagamy w rozwoju innym wcielonym istotom.

JAKI SEKS JEST „GRZESZNY”, A JAKI — NIE?

W szeregu wspólnot religijnych seksualny aspekt miłości przyjęto ogłaszać jako „grzeszny”. Wynika to nie tylko z pragnienia pasterzy takich sekt, by „dominować” nad swoją trzodą i żerować na niej: otóż wszyscy jesteście beznadziejnie grzeszni, ale płaćcie nam — a wybłagamy modlitwą przebaczenie waszych grzechów przed Bogiem! Zarówno ma miejsce racjonalny powód tej tendencji do ograniczania seksualności: w populacjach ludzkich o niskim poziomie kulturowym „niepohamowana” seksualność prowadzi do rozprzestrzeniania się wenerycznych i innych chorób, a także niechcianych ciąż.

Co więcej, ci ludzie, dla których już nadeszła pora, aby przekierować swoją uwagę całkowicie na Boga, niekiedy „grzęzną” w tendencji seksualnej błogości guny sattwy — i zatrzymują się w swoim duchowym postępie.

Nie możemy też zapominać, że Bóg zabrania „mieszania gun” w kontaktach seksualnych [21,23].

Czyli seksualnego „wszechdozwolenia” Bóg w żadnym wypadku nie błogosławi.

Aczkolwiek, z drugiej strony, etycznie i estetycznie nieskazitelna seksualność oraz zdrowy, subtelny erotyzm są postrzegane przez Niego jako ważne czynniki przyczyniające się do naszego rozwoju duchowego.

Aby z powodzeniem podążać Ścieżką duchową, nie ma żadnej potrzeby posiadania wielu partnerów seksualnych. W zupełności wystarczy jedna osoba o podobnych poglądach, znajdująca się na mniej więcej tym samym poziomie zaawansowania duchowego. Masowe zabawy seksualne, podszywające się pod rzekome praktyki duchowe nie mogą prowadzić do duchowego postępu. Twierdzenie niektórych autorów, że im więcej partnerów seksualnych, tym intensywniej narasta „osobista moc”, nie ma podstaw. Wręcz przeciwnie, kryje się tu pułapka.

Rzecz polega na tym, że na początkowych etapach rozwoju duchowego śledzenie własnego poziomu wysubtelnienia świadomości może być dość trudne. Świadomość może stawać się coraz to bardziej ordynarną — a mimo to wydaje się, że wszystko jest w porządku. Co więcej, psychoenergetyczne zordynarnienie na tych początkowych etapach — jest właśnie tym, co daje poczucie wzrastania „siły osobistej”. Chociaż w rzeczywistości wartość ma zwiększanie jedynie subtelnej siły psychoenergetycznej. Tymczasem uprawianie seksu z wieloma partnerami dość intensywnie prowadzi do uśrednienia poziomu psychoenergetycznego wszystkich uczestników, cofając w rozwoju duchowym najbardziej oczyszczonych, a zatem bardziej perspektywicznych.

<<< >>>
 
Strona gіуwnaKsi№їkiArtukuіyFilmyFotogalerieWygaszacze ekranuNasze stronyLinkiO nasKontakt