SEKSUOLOGIA/SEKS NA DRODZE DUCHOWEJ SEKS NA DRODZE DUCHOWEJMetody pracy duchowej — w najbardziej ogólnym ujęciu — można podzielić na dwie duże grupy: 1. „Obrzędowe”, gdzie wierzący uczą się na pamięć podstawowych informacji o religii (inna sprawa — prawdziwych czy nieprawdziwych?) i przyuczają siebie (m.in. za pomocą rytuałów) do tego, że Bóg rzeczywiście istnieje. 2. Prawdziwe ezoteryczne, gdzie za pomocą specjalnych psychotechnik godni tego adepci duchowi uczą się oczyszczania i rozwijania struktur energetycznych swojego organizmu (czakr i podstawowych meridianów), przeobrażają siebie w ogromne duchowe serca, a następnie zmierzają do bezpośredniego osobistego poznania Boga — w różnych Jego Przejawach, w tym Stwórcy. … Należy od razu zaznaczyć, że podstawowe zasady etyczne omówione w tej i innych książkach [15-25 itd.] powinny mieć fundamentalne znaczenie dla wszystkich poszukiwaczy duchowych — zarówno w odniesieniu do stosunków seksualnych. Najważniejszą z tych zasad jest niekrzywdzenie innego (ahimsa). Przy czym zasada ta może być skutecznie spełniona jedynie wtedy, gdy człowiek stłumi w sobie tendencje egoistyczne. Ci, którzy nie dołożyli jeszcze należytych starań w celu realizacji tego, co zostało powiedziane, nie mają prawa angażować się w powyższe praktyki ezoteryczne. Jeśli to zignorują, Bóg będzie zmuszony powstrzymać takich pretendentów poprzez różnego rodzaju kataklizmy w ich życiu. I jednym z rezultatów mogą być choroby psychiczne. Aby z powodzeniem opanować ezoteryczne techniki pracy duchowej, człowiek potrzebuje dużo energii. A jest to z góry uwarunkowane m. in. prawidłową aktywnością systemu czakr. Otóż naturalnym ich stymulatorem jest harmonijne życie seksualne. Jest wątpliwe, że osoby, które nie miały takiego doświadczenia, potrafią odnieść jakiekolwiek poważne sukcesy w rozwoju duchowym. Dla nich jest też nieprawdopodobne nawet wyobrazić sobie pracy z Kundalini i z tworzeniem dharmakaj — stabilnych makrostruktur subtelnej świadomości, formowanych poza ciałem fizycznym i składających się z gigantycznych analogów czakr. Istnieje jeszcze inny czynnik potwierdzający celowość życia seksualnego dla adeptów duchowych. Chodzi o to, że główną dominantą życiową takich ludzi powinno być dążenie do poznania Stwórcy. A więc istnieniu i wzrastaniu tej dominanty nie powinny przeszkadzać inne dominanty, typu niezaspokojenia seksualnego. Innymi słowy, racjonalne jest, aby nadmiar bioenergetycznego potencjału seksualnego mógł się „rozładowywać” w harmonijnym małżeństwie. Przy tym jednak — podkreślam raz jeszcze — bardzo ważne jest, aby partner był adekwatny zarówno pod względem zdrowotnym, jak i pod względem poziomów bioenergetycznego usubtelnienia i ogólnego zaawansowania duchowego. Ważne jest również, że harmonijne małżeństwo wyjątkowo sprzyja prawidłowemu rozwojowi sfery emocjonalnej — a mianowicie usubtelnianiu świadomości poprzez rozwój takich emocji jak subtelna czułość o zabarwieniu seksualnym, troskliwość, wdzięczność. A bez dysponowania tym znaczący postęp duchowy jest niemożliwy. Przy czym, na wczesnych etapach pracy ezoterycznej można z powodzeniem stosować takie techniki, jak łączenie energii jednoimiennych czakr tułowia lub wspólny obrót energii wzdłuż „orbity mikrokosmicznej”, co jednocześnie upiększa połączenie seksualne i przyczynia się do postępu w bioenergetycznym oczyszczaniu i rozwoju. Podkreślam jednak, że wszystko, co powiedziano o takich technikach, może przynieść korzyści tylko tym, którzy utrwalili się w sattwie. Zapoznajcie się z naszych książek, jak to osiągnąć — a wtedy sattwiczny seks pomoże jeszcze bardziej umocnić się w tym statusie! * * * Poznajmy również opinię Jezusa Chrystusa na ten temat. Oto ona: „Czułość jest jedną z cudownych cech Boga. Gdybym zdołał przekonać wszystkich ludzi, pozostających dziś na ziemskim planie, by zaczęli rozumieć piękno, świętość i majestat świętej komunii między dwojgiem dusz, znanej jako bliskość intymna! Gdyby to się udało, samo to mogłoby w znacznym stopniu przyczynić się do uświęcenia tego najpiękniejszego i najcudowniejszego doświadczenia! Dopóki ludzie nie dostrzegą Boskiego celu tego zamysłu, który ma miejsce we wszystkich bez wyjątku królestwach Stworzenia, dopóty wielu z nich będzie myślało o nim jedynie jak o jakimś zwierzęcym przejawie, poniżającym wszelką godność i nie mającym nic wspólnego z ekstazą świętości, tym zachwycającym stanem pełni! Wiem, że to się zmieni, gdy te słowa zostaną przeczytane! Wiem, że poruszy to serca i odmieni wielu ludzi! Wywoła to nagły impuls i skłoni ich do uświadomienia sobie, jak straszną stratą i wypaczeniem było doprowadzenie do tak upokarzającego stanu tego, co było w zamyśle i co stanie się jednym z najświętszych przeżyć między dwojgiem ludzi! Ono odznacza się całościowością, dlatego właśnie nazywamy go świętym! Jest doskonałą i świętą komunią, wtedy gdy jest sprawowana jako doskonały obrzęd między dwojgiem ludzi, których nazwano mężem i żoną. (Ale) w żadnym wypadku nie pochwalam nieuporządkowanych relacji intymnych. … W żadnych okolicznościach ignorancja nie powinna przeważać, przejawiając się w nieuporządkowanych relacjach intymnych; w przeciwnym razie otrzymujecie chaos i rozpadający się świat.” [23,52] * * * Seksualność to naturalna funkcja biologiczna każdego dorosłego i zdrowego organizmu, właściwa ludziom, wszystkim zwierzętom, a nawet roślinom — na ich roślinnym poziomie. Seksualność zapewnia rozmnażanie. U ludzi i zwierząt wyższych przyczynia się również do socjalizacji osobników, a wychowywanie potomstwa sprzyja rozwojowi wielu najcenniejszych — z punktu widzenia ewolucji duchowej — emocji i cech etycznych. Jednak osoba duchowo zaawansowana ma możliwość zarówno zupełnie świadomego wykorzystania swojej seksualności dla przyspieszenia swego postępu ku duchowej Doskonałości. Przede wszystkim seksualność jest dla takich ludzi sferą edukacji etycznej. Tutaj każdy może przemierzyć drogę od rozpoczęcia usuwania w sobie cech prymitywnego egocentryzmu — do pełnej kontroli swoich emocji seksualnych i wykorzystywania seksualności tylko w celu wspólnego doskonalenia ewolucyjnego. Jakie są zatem przyczyny, dla których, w niektórych ruchach religijnych dążono do tłumienia seksualności, a nawet wszelako ją plugawiono? Istnieją dwa takie powody. Pierwsza to uzasadnione dążenie do zapobieżenia w środowisku o niskiej kulturze rozprzestrzeniania się chorób wenerycznych i narodzin zbyt wielu dzieci, które przecież trzeba nie tylko urodzić, ale także wyżywić i wychować na ludzi, dać stabilność pod względem społecznym. Drugą jest pragnienie przywódców sekt (tj. ruchów religijnych, które odszczepiły się od pierwotnych Nauk Boga), ujarzmienia, uzależnienia od siebie — poprzez wpajanie „trzodzie” poczucia „winy” i „grzeszności”: jesteście, powiadają, beznadziejnie grzeszni już nawet z samego faktu narodzin, ale my, wasi pasterze, i tylko my mamy pełnomocnictwo od Boga, do uwolnienia was od waszych grzechów; od was z kolei wymaga się okazywanie nam za to czci, posłuszeństwa we wszystkim i, ma się rozumieć, przynoszenie nam jeszcze więcej pieniędzy! I trzeba przyznać, że kłamstwo to znajdowało podatny grunt wśród tłumów ludzi mało rozwiniętych pod względem intelektualnym. Kosztem tego i podobnych kłamstw oraz wiary w nie istniały i istnieją niektóre masowe sekty religijne. Podam tylko jeden przykład z rosyjskich czasów współczesnych: główna katedra katolicka w Moskwie nazywa się katedrą „Niepokalanego Poczęcia”. Osobiście nawet nie zbliżyłbym się do drzwi takiej katedry: wszak sama nazwa tej „świątyni”, która głosi, że tylko jedno w historii Ziemi poczęcie Matki Jezusa Chrystusa (które nastąpiło rzekomo bez udziału wcielonego mężczyzny) jest niepokalane, a zatem wszystkie inne są pokalane… Ale to kala wszystkie inne poczęcia! Szkaluje zarówno wszystkie matki i ojców oraz wszystkie narodzone dzieci — a nawet i wszelką miłość seksualną między ludźmi! Każdy rozsądny człowiek rozumie, że takie bezczeszczenie nie pochodzi od Boga, ale od nieczystych i załganych ludzi! Przecież i w Biblii Bóg nakazał ludziom „bądźcie płodni i rozmnażajcie się”, a czuła, pełna miłości postawa Jezusa wobec dzieci jest wyraźnie widoczna w Nowym Testamencie (zob. także rozdziały „Pierwotne Nauki Jezusa Chrystusa” i „Ewangelia Filipa” w publikacji [23]). …Ale istnieje jeszcze inne kłamstwo, również przyoblekane w formę religijną: rzekomo, im więcej seksu, tym intensywniej postępuje sam z siebie wzrost „duchowości” na skutek zwiększania w organizmie ilości energii seksualnej, a nawet niech żyje masturbacja — jako sposób na naukę kochania samego siebie!… Słyszałem ten absurd w telewizji, czytałem o tym w książkach wydanych w Rosji w ostatnich latach, temu samemu trendowi są poświęcone zajęcia w sekcjach i kółkach „tantry seksualnej", przy czym na takie zajęcia i „warsztaty” zapraszani są wszyscy chętni bez selekcji, byle tylko gotowi bardzo dobrze zapłacić… Niekiedy do tego wsztukują się jeszcze też wchodzące w program „warsztatów” znęcania się nad „uczącymi się”, a nawet „rytualne” gwałty zbiorowe… Ale cały ten nonsens i brud są zrodzeni albo przez duchową ignorancję albo prostą chęć organizatorów, by zarobić na pożądliwych pragnieniach swoich klientów. Nie ma tu żadnej duchowości. … Omówiliśmy już, że pożytek na Drodze duchowej może przynieść jedynie seksualność ludzi sattwicznych, tzn. tych, którzy już oczyścili się z emocjonalnej brutalności i prymitywnych namiętności i się wysubtelnili. Popieranie zaś żądzy pozostałych — wyrządza im tylko szkodę. Również niczego prócz krzywdy, wskutek bioenergetycznego mieszania na takich „warsztatach” nie doznają i już wysubtelnione osoby: przecież ordynarne energie szalejące na tych zgromadzeniach — powodują ich zordynarnienie i kaleczą zdrowie. Co więcej, posiadanie dużego osobistego potencjału energetycznego, nawet jeśli energia ta nie jest ordynarna, samo przez się nie prowadzi do jakichkolwiek duchowych „przełomów” lub sukcesów. Trzeba umieć skierować tę energię — za pomocą specjalnych technik medytacyjnych — na właściwe tory tworzenia nowego siebie w Boskich eonach. Jeśli tego nie robić, to „rozpalona” energia seksualna najprawdopodobniej będzie wykorzystywana jedynie do dalszego rozniecania chuci, co nie ma nic wspólnego z pracą duchową i duchowym postępem. Przecież duchowość zakłada realne dążenie indywidualnej świadomości (duszy) do Stwórcy — a nie do materialnych ciał partnerów seksualnych!* Seksualność w żadnym wypadku nie powinna wypierać sobą Boga! Jej miejsce — jedynie jako metody pomocniczej u ludzi, podążających wspólnie Drogą duchową. (Albo jest po prostu normalnym przejawem funkcji życiowych zdrowego organizmu, podobnym jedzeniu czy snu). Naganna jest też zaimportowana do Rosji pseudoduchowa koncepcja „miłości do siebie”: jest ona diametralnym przeciwieństwem prawdziwej miłości duchowej, gdzie osobiste ja i własny egoistyczny interes idą w zapomnienie i zanikają, będąc zastąpione przez altruistyczną i ofiarną miłość do innych. Ze stanu tylko takiej miłości można dojść do poznania Boga i Zjednoczenia się z Jego Wyższym Ja. Istnieje również taki pogląd, że „w celu wzrostu duchowości” należy powstrzymywać się od orgazmów. Przy tym osoby praktykujące tę technikę, gromadzą w swoim organizmie energię seksualną (udanę) swoich partnerów, ale swojej udany im nie oddają. Otóż — z etycznego punktu widzenia — należy zrozumieć i przyjąć, że jest to przecież forma bioenergetycznego wampiryzmu! Należy ją postrzegać jako nic innego, tylko odrażający przejaw najniższych duchowych cech takich egocentryków, prymitywów etycznych! Również ignorancko wyglądają „duchowe” zalecenia pływania nago na publicznych plażach: „Niech patrzą! Nic na tym nie stracicie!” Jednak można przez to stracić bardzo dużo: mianowicie swoje zdrowie. A wraz z nim — i wiele duchowych napracowań. Jedna sprawa to kąpiele nudystów z sattwicznymi przyjaciółmi, członkami swojej grupy duchowej, wspólnoty (o tym zob.[23]). Natomiast zupełnie co innego — obnażanie się na oczach wszystko i wszystkich nienawidzących albo owładniętych pożądliwością prymitywów, którzy samą tylko obserwacją mogą już wypełnić ciała swoich ofiar własnym, chorobotwórczym brudem energetycznym… Przecież nawet zwykłe patrzenie z zainteresowaniem to dotykanie indrijami świadomości, wprowadzenie ich do organizmu obserwowanej osoby… Jeśli wasze piękno podziwiają osoby o czystych duszach — dostaniecie od nich porcję energii ich czystej miłości; tak oni, jak i wy otrzymacie przez to dobrodziejstwo. Natomiast czynienie tego samego na oczach przedstawicieli przeciwnego bieguna da diametralnie przeciwny efekt, można przez to zachorować i to bardzo poważnie i na długo… Nie można zapominać też o ryzyku zgwałcenia przez takich prymitywów. W tym przypadku szkody bioenergetyczne mogą być jeszcze poważniejsze… Chciałbym zwrócić uwagę również na następujący aspekt etyczny nudyzmu: nawet zwyczajne narzucanie swojego światopoglądu tym, którzy tego nie chcą, komu jest to nieprzyjemne (nawet jeśli obiektywnie są w błędzie) — przecież to też jest niezgodne z naczelną zasadą etyczną: „nie krzywdź!”. * * * A więc na koniec wróćmy raz jeszcze do pytania „z kim?” Przede wszystkim, sami wstępujcie na Drogę duchową! Zacznijcie szukać naszego wspólnego Stwórcy! Jak to czynić? — jest to szczegółowo opisane, m.in. w naszych i innych książkach o duchowości wymienionych poniżej. Zgromadźcie wokół siebie osób o podobnych poglądach — i wspólnie — w Drogę! Pozbywajcie się tych, którzy nie są tego godni! Niegodnymi są ci, którzy ignorują etyczny aspekt pracy duchowej, nie czynią w tym postępów. Razem z innymi i z Bogiem, Który z pewnością będzie z wami, w waszym środowisku — nasycajcie się błogością Jego Miłości! A wśród waszych prawdziwych współtowarzyszy duchowych na pewno znajdzie się ktoś, kto okaże się być najbliżej Ciebie, niż wszyscy inni wcieleni uczniowie Boga! Dla ludzi jest właściwe popełniać mnóstwo absurdalnych błędów, niepotrzebnie wiele cierpieć, jeśli próbują budować swoje życie, odwróciwszy się od Boga. Natomiast z Bogiem — realnym żywym codziennym Nauczycielem wszystkich ludzi, całkiem poznawalnym, jeśli wystarczająco o Nim wiesz i żyjesz według Jego Praw — wszystko jest o wiele łatwiejsze! A wtedy życie jest wypełnione szczęściem twórczego Służenia, radością obcowania z podążającymi obok ciebie adeptami! Wszystko, co robimy, staje się wówczas nieporównywalnie bardziej promiennie-błogie: i praca, i odpoczynek, i jedzenie i sen, i wzajemny dar miłości seksualnej, stapianie się w niej dwóch czystych dusz. * * * Bóg zwrócił się kiedyś do jednej z Jego uczennic, która później poczyniła kolosalne postępy na Drodze duchowej: — Czy naprawdę Mnie kochasz? Jeśli — tak, to gdzie zanika to żarliwe pragnienie, którym powinnaś pałać zawsze? Tylko w ziemskich małżeństwach może zagościć rutyna w relacjach, „przyzwyczajenie” do siebie, znużenie. Miłość do Mnie jest zawsze — jak za pierwszym razem, to — życie w nieustającej ekstazie! Miłość do Mnie to ciągłe dążenie do oddawania siebie, to nie konsumpcjonizm! Jeśli namiętność w stosunku do Mnie stale w tobie zagasa, jeśli jesteś leniwa w tej miłości, to znaczy, że prawdziwej miłości jeszcze nie ma. Nie da się wówczas Mnie osiągnąć! Trzeba wziąć pełną odpowiedzialność za swoje los — na siebie. Nie masz prawa pokładać nadziei (niech nawet nieświadomie) w swoim wcielonym Nauczycielu. Nie możesz stać się Mną, będąc „prowadzona na smyczy”! Można się ze Mną scalić tylko prowadząc do Mnie innych! Zostań przywódcą duchowym — chociażby sama dla siebie: nie posłusznym wykonawcą, ale liderem! Tylko w ten sposób da się dojść! — Jak pokochać Ciebie jeszcze mocniej? — Spójrz na twarze dookoła. Na nich — przygnębienie, znużenie, zatroskanie, zmęczenie, rozgoryczenie… To są nieszczęśliwi ludzie, ponieważ nie są zakochani we Mnie! Ale w tobie — stan radości i uniesienia nie może znikać! Nigdy! Przecież Ja — twoim Oblubieńcem! Nie możesz przebywać w smutku: przecież jesteś zakochana w najpiękniejszym ze wszystkich wybranków! Pomyśl, jakie masz szczęście: Twój Ukochany nie może umrzeć: albowiem jest On wieczny! Twój Ukochany nie może cię opuścić ani na chwilę: przecież On jest wszechobecny! On jest zawsze blisko, jest w tobie i wokół ciebie, On nieskończenie przenika cię Swoją Miłością! Twój Wybranek jest niepowtarzalny — z Nim nigdy się nie znudzisz! I nigdy nie zwątpisz, że On cię kocha: przecież twój Oblubieniec składa się tylko z samej Czystej Miłości! * * * Być czujnym, świadomym, odważnym, To Droga Rycerza Miłości! Śmiało w Nieznane podążaj! By tylko nie spaść z wysokości! W tym serce płonące pomoże I Miłość od Boga brana! Odpuść, co zbędne, niech cię nie trwoży: Prawda Prostotą — rzecz znana!* Gdy serce otworzysz — przed siebie spójrz: Wtem ścieżkę i Światło od Drogi ujrzysz! Patrz: oto Ręka, co cię powiedzie! Trzymaj się jej, a zwątpienie odejdzie! Jeśli żyjesz właśnie w ten sposób, uświadamiając sobie, że Bóg zaiste jest Miłością i że ja również dążę do tego, by się Nią stać, i już mi się to poniekąd udaje — to teraz też nie we dwójkę jesteśmy w sobie zakochani, nie! — jest nas trzech: my i On! Więc my, przemieniając się w rozpalający się w naszych duchowych sercach Ogień Miłości, — wlewamy się w Najdelikatniejszy i Najsubtelniejszy Wszechświatowy Płomień Boskiej Świadomości! Istniejesz tylko Ty: I w chwili tej, obecnej Ma Ciebie w sercu każdy z nas! Istniejesz tylko Ty: Twa miłość jest we Wszystkim! W Miłości Twej żyjemy cały czas! * * * Wewnątrz miękkie, lecz czyste Głosu brzmienie: Siebie — dla Mnie na zawsze ofiaruj, Ogień swój i miłości płomień, Kwiat, co w twym sercu — podaruj! W odpowiedzi — nie mogąc wstrzymać miłości Otwierając ramiona … zapadam w milczenie… A w tej ciszy słowa powstają: UKOCHANY mój, jestem dla Ciebie! (Swietłana Krawcowa,
|
| ||||||||
|
| |||||||||