English Español Français Deutsch Italiano Český Polski Русский Română Українська Português Eesti 中文 日本

Współczesna wiedza o Bogu, Ewolucji, sensie życia człowieka.
Metodologia duchowego doskonalenia się.

 
Medycyna, zdrowie i przeznaczenie
 

Ekopsychologia/Medycyna, zdrowie i przeznaczenie


Medycyna, zdrowie i przeznaczenie

W stosunku do medycyny ze strony różnych ludzi niekiedy występują dwa przeciwstawne skrajne podejścia.

Jedni całkowicie polegają na niej, żyjąc „na tabletkach”, przy każdym niedomaganiu wzywają lekarza i domagają się zwolnienia lekarskiego. Nie chcą sami podejmować najmniejszych wysiłków, aby prowadzić zdrowy tryb życia, aby siebie uzdrowić. Aczkolwiek większość chorób łatwo odstępuje — wystarczy tylko zmienić sposób odżywiania się, rzucić palenie i nie oddawać się pijaństwu, zacząć wyregulowywanie swojej sfery emocjonalnej.

Drugą skrajnością, typową dla neofitów (nowicjuszy w wierze), jest próba całkowitej rezygnacji z usług medycznych i zazwyczaj poleganie na różnych „panaceach”, typu głodówek, chodzenia boso, pasjonowania się tą czy inną monodietą. Takie „innowacje” nie są złe na początek, choć oczywiście nie wystarczą, aby osiągnąć jakiekolwiek rezultaty duchowe.

Tymczasem inne „neofickie” pasje mogą okazać się katastrofalne w skutkach. Przykładem jest obfite picie moczu, prowadzące do zatrucia mózgu, degradacji umysłowej i chorób psychicznych [9].

Miało miejsce też pasjonowanie się codziennymi, obfitymi lewatywami, zaburzającymi normalną trofikę organizmu: przecież właśnie w jelicie grubym wchłaniane są niektóre witaminy i inne pożyteczne składniki pożywienia.

Do tej samej grupy „dziecięcych chorób lewicowości” można odnieść określanie mianem „wrogów człowieka numer jeden” to soli, to cukru, to chleba, albo nawet tlenu…

… Nasze schorzenia można podzielić na trzy grupy.

Do pierwszej grupy zaliczają się choroby powstające naturalnie w wyniku fizycznego zużycia ciała (przykładem jest stopniowe niszczenie się zębów z wiekiem), a także wskutek zwyczajnego braku doświadczenia w opanowaniu czegoś nowego, z przemęczenia itd.

Drugą grupę stanowią schorzenia wywołane przez nasze wady, np. uzależnienie od trucizn (alkohol, tytoń i in.), wynikające z łakomstwa „ubojowe” odżywianie się, życie w gniewie osądzania, irytacji, nienawiści — zamiast w miłości i pokoju.

Choroby z trzeciej grupy wynikają z elementarnej ignorancji w kwestiach higienicznych lub religijnych. Przykładem jest brak prawidłowej dążności religijnej, gdy w centrum uwagi „wierzących” okazują się demony, czarownicy i „wampiry” — a wcale nie Bóg. Ludzie myślą o nich i poprzez to przyciągają ich do siebie, dostrajają się do nich — a nie do Boga. A to prowadzi do masowych zachorowań na schizofrenię wśród członków takich sekt.

Bóg wykorzystuje choroby drugiej i trzeciej grupy, aby pokazać nam, że nie mamy racji i skłonić nas do szukania właściwych decyzji.

Jednym z naszych tragicznych błędów może stać brak pamięci o zbliżającej się śmierci tego mojego ciała. Tymczasem śmierć może nadejść nawet bardzo szybko, nikt nie wie dokładnie, kiedy. I kładzie ona kres wszelkim marzeniom o tym, że oto, kiedyś później… , gdy przejdę na emeryturę…

Przecież po rozstaniu się z ciałem nie jest już możliwe dokonanie zasadniczych zmian siebie i swojej pozycji w wielowymiarowej przestrzeni; trzeba będzie czekać na kolejne wcielenie z przeznaczeniem zgotowanym tym ziemskim życiem. Bóg takim ludziom — tym, którzy powinni czynić wysiłki duchowe, lecz ich nie robią — zsyła np. raka, aktualizującego dla człowieka jego śmierć.

Konkretnymi mechanizmami wywołującymi choroby mogą być i czynniki genetyczne, i uszkodzenia płodu, i urazy, zatrucia, „ubojowe” i niezrównoważone odżywianie się, oddziaływania drobnoustrojów, wirusów, grzybów pasożytniczych, przeciążenia informacyjne i przemęczenia, nieprawidłowe postawy życiowe, energetyczne zanieczyszczenie czakr i meridianów, a także dokwaterowanie do ciał duchów o różnym stopniu rozwoju — tak głęboko zdeprawowanych ludzi, jak i zwierząt, a nawet roślin. Wszystko to prowadzi do bardzo różnych chorób: i psychicznych, i onkologicznych, albo po prostu stanów zapalnych i bóli o „niejasnym pochodzeniu”.

Wszystkie te choroby powstają w naszych ciałach lub duszach w wyniku połączenia dwóch woli: woli samego człowieka i woli Boga. Wszystkie one są realizacją naszych losów.

Przeznaczenie każdego z nas składa się z dwóch przeplatających się linii: „wrodzonej” i nabytej w tym ziemskim życiu.

Na przykład, jeśli dziecko rodzi się z tymi czy innymi defektami ciała lub nabywa je w młodym wieku, to jest to jego „wrodzone” przeznaczenie, czyli obciążenia życia wskutek bardzo poważnych błędów w poprzednim wcieleniu.

W miarę dorastania dziecka u niego pojawia się zdolność podejmowania decyzji, mających wagę etyczną. Na ich podstawie kształtuje się nowa linia przeznaczenia juz w danym ziemskim życiu. I ona zaczyna stopniowo przeważać, a potem i dominować nad linią „wrodzoną”.

Niekorzystne przeznaczenie może zatem zostać całkowicie zmienione, jeśli wejdziemy na właściwą ścieżkę rozwoju.

I odwrotnie, dobre przeznaczenie może być „wdeptane w błoto” przez nasze własne błędy etyczne.

Przeznaczenie nie jest przecież jakimś mechanicznym prawem, determinowanym np. przez „gwiazdy” i „planety”, jak twierdzą astrologowie. Los to bezpośrednie prowadzenie nas po życiu przez Boga — Najwyższą Świadomość, posiadającą Wszechobecność, Wszechwiedzę, absolutną Miłość, Mądrość i Moc. On prowadzi każdego z nas do Siebie, w Siebie. Jeśli kroczymy prawidłowo, On nagradza nas błogością; jeśli zbaczamy z Prostej Drogi do Niego, On wskazuje nam na to, przyczyniając nam ból w taki czy inny sposób. Wszystko jest bardzo proste.

I nie ma potrzeby narzekać na „złe warunki życia”. Wszak Droga do Niego to wcale nie chodzenie pieszo lub podróży transportem, ale przeobrażenie siebie jako świadomości. To właśnie wewnętrzna praca nad sobą.

Bóg obrysował Drogę do Siebie poprzez Awatara Babadżiego w postaci formuły: „Prawda — Prostota — Miłość — Karma Joga — Zniszczenie niższego „ja” w celu połączenia się z „Ja” Najwyższym. Oto streszczenie całej Nauki Boga. Cała pozostała wiedza i pouczenia to jedynie wyjaśnienia do tej formuły.

Bóg oczekuje od nas między innymi Mądrości: bez niej trudno podążać tą Ścieżką. Jedną z lekcji jest zgłębianie budowy i funkcjonowania własnego ciała, dbanie o nie. Nauczywszy się tego, możemy troszczyć się o innych, wzbogacając ich naszym doświadczeniem.

… Zdarzało się słyszeć opinie, że np. kiłę należy leczyć określonymi zestawami asan hatha jogi lub, że na ogół każdą chorobę należy leczyć jedynie modlitwą, albo że w ogóle nie trzeba się leczyć, samo przejdzie, niech organizm wzmacnia swoją odporność, a od wszelkich leków, jak twierdzą, tylko szkoda.

Tymczasem kiła nie mija od asan, tylko przechodzi, póki chory robi asany, do kolejnego etapu swojego rozwoju. I nikomu nie przyjdzie do głowy usuwać drzazgę modlitwą: usuwa się ją paznokciami, igłą lub pęsetą. I życie w ciele jest nam dane wcale nie po to, aby chorować, marnując na to energię i cenny czas. Ono jest nam dane, aby aktywnie rozwijać w sobie Boskie cechy — Miłość, Mądrość i Moc.

Moje podejście polega na tym, że każdą chorobę należy leczyć pilnie, nie dając jej się rozwinąć, i kompleksowo, wszelkimi dostępnymi metodami.

Nawet jeśli w dłoń wbiła się drzazga, to owszem, właściwym będzie się zastanowić: czy czyniłem właściwe dzieło, jakie w rzeczywistości jest potrzebne, czy może w tamtej chwili utraciłem stan miłości i spokoju? Nie ma jednak sensu zbyt długo o tym myśleć z drzazgą w dłoni. Drzazgę należy szybciej usunąć, a być może nawet posmarować rankę jodyną.

Tak samo — w przypadku grypy, anginy, kataru. Mogą one wskazywać na jakieś błędy. Przykładowo ta sama utrata spokoju lub obcowanie nie z tymi ludźmi. Ale po wyciągnięciu właściwych wniosków, całkiem zasadne będzie zacząć obrabiać uszkodzoną błonę śluzową roztworem nadmanganianu potasu, maścią lub nalewką z nagietka albo przeciwwirusową maścią oksolinową, zrobić naświetlanie lampą „kwarcową”, pić napary z dzikiej róży, pokrzywy, igliwia. Pomoże również oczyszczenie odpowiednich czakr i meridianów, a także „kokonu”.

Tak samo też w przypadku bardziej złożonych chorób, wymagających interwencji specjalistów-lekarzy. Nawet w przypadku raka nie ma sensu odmawiać zaproponowanej przez lekarzy operacji. Należy tylko główny akcent, niewątpliwie, kłaść na wyjaśnienie jego karmicznej przyczyny i naprawieniu własnych błędów.

Nawiasem mówiąc, współczesny Mesjasz Sathya Sai Baba, posiadający nieograniczoną zdolność czynienia cudów, który osobiście uzdrowił mnóstwo chorych — ocznie i zaocznie — najbardziej niewiarygodnymi, z materialistycznego punktu widzenia, sposobami, jednak troszczy się o tworzenie zwykłych szpitali, nawet na terytorium własnego aszramu.

Przecież zarówno pracownicy medyczni, jak i pacjenci muszą się rozwijać, doskonaląc się na Drodze do Boga — poprzez wzajemną interakcję. A cudowne uzdrowienie trzeba zasłużyć własnymi wysiłkami, w przeciwnym razie nie przyniesie ono korzyści.

… Każdy dobry gospodarz lub gospodyni powinni mieć w swoim domu — nie tylko dla siebie, ale i dla gości — zestaw najbardziej elementarnych medykamentów: bandaże, watę, jodynę, nagietek, propolis, ftalazol, analginę, maść oksolinową, menowazynę, indowazynę, szałwię i inne.

Niektóre z tych rzeczy warto zabrać ze sobą również na wycieczki przyrodnicze, zwłaszcza w grupie.

Przykładowo ftalazol pomoże przy zapaleniu w jelitach, szałwia — przy zapaleniu w przełyku lub żołądku. Menowazyną można nie tylko nacierać obolałe mięśni, ale także, rozcieńczając około 50 razy, zakrapiać do nosa przy katarze lub do oczu przy zapaleniu spojówek, a przy rozcieńczeniu 10 razy — dobrze sprawdza się jako płukanka przy anginie. Smarowanie indowazyną i ciasne bandażowanie puchnących stawów nóg pozwoli iść po ich stłuczeniach lub otarciach. Propolis ma doskonałe właściwości gojące.

Dobrze byłoby, gdyby każdy stał się specjalistą w medycynie „codziennej”: ułatwi to i własne życie, i pozwoli pomagać w trudnościach innym. To także lekcje Mądrości.

… Spożywanie „ubojowego” pokarmu, co obecnie jest już dość dobrze zbadane statystycznie, podobnie jak palenie tytoniu i alkoholizm, drastycznie zwiększa ryzyko zachorowania na raka. Osoby stosujące dietę „bezubojową” nie chorują na raka.

Otóż nawet samej tylko rezygnacji z „ubojowego” odżywiania się zazwyczaj wystarcza, aby szybko poprawić stan zdrowia: znikają choroby układu pokarmowego, nadciśnienie, różne objawy dny moczanowej itd.

W Rosji, przed 1917 rokiem, gromadzono pomyślne doświadczenie w leczeniu różnych chorób i uzależnień od alkoholu i tytoniu za pomocą „bezubojowego” pożywienia. Szerzył się również ruch etyczny na rzecz moralności w żywieniu [5,20,28,39-40,52,55,57,59], którego jednym z inicjatorów był rosyjski pisarz Lew Tołstoj, wyklęty za swoje „wolnomyślicielstwo” przez dominującą cerkiew…

* * *

Ludzie, którzy wkroczyli na prawdziwą Drogę religijną, szybko pozbywają się mnóstwa chorób, nawet raka. W różnych latach na moje zajęcia chodziły dziesiątki chorych na raka, były wśród nich nawet już „nie nadające się do operacji”, czyli ci, z których medycyna zrezygnowała, uznając za beznadziejnych. Wszyscy oni wyzdrowieli dzięki przyjęciu właściwej orientacji duchowej i rozpoczęciu (każdy — w miarę swoich możliwości) realnych wysiłków na rzecz samodoskonalenia.

Należy podkreślić, że oczywiście nie każda religijność ratuje przed chorobami. Świadczy o tym wcale nie mniejsza liczba chorych wśród członków współczesnych sekt masowych.

A te sekty, gdzie kultywują mistyczny strach zamiast miłości, stają się wylęgarniami i siedliskami chorób psychicznych.

Istnieją również sekty, gdzie powszechnie używają psychodelików, alkoholu, co jest sprzeczne zarówno ze Ścieżką duchową, jak i po prostu zdrowiem.

Inną „modną” pasją w dzisiejszych czasach jest picie moczu — w dużych ilościach i przez długi czas — co prowadzi do zatrucia mózgu i… jeszcze większego spadku sprawności umysłowej.

Musimy w pełni uświadomić sobie, że wszystkie nasze choroby są wynikiem naszych błędów etycznych lub głupoty. Za całym naszym bólem musimy dostrzec przewodnią Rękę Miłości Boga, Który chce — poprzez ten ból — wskazać nam na coś, co musimy w sobie zmienić.

Choroby mogą być np. wynikiem palenia tytoniu, alkoholizmu, jedzenia trupów zwierząt, ale czyż Bóg nie ostrzegał nas przed tym? Jeśli zatem przywódcy waszej sekty do tego cię błogosławią, czyż nie pora, aby odwrócić się od nich i zwrócić się ku przewodnictwu Boga?

Choroby zdarzają się też z ludzkiego lenistwa: np. z leżąco-siedzącego trybu życia. Również — z ignorowania potrzeby hartowania organizmu. Albo wskutek tego, że zapomnieliśmy o zbliżającej się z każdym dniem śmierci ciała i konieczności podejmowania w związku z tym wysiłków duchowych — aby zdążyć. Przykładem, który już omawialiśmy, jest rak, który daje się nam, aby uprzedzić o zbliżającej się śmierci, aby uczynić jej nadejście bardziej dostrzegalnym, bardziej oczywistym. A jeśli człowiek przyjmuje tę aluzję i się przebudza — rak odchodzi.

Choroby bywają również u uzdrowicieli, oni je „zdejmują na siebie” z pacjentów: jeśli spieszą się z uzdrawianiem ciała, zamiast tego, aby zacząć od uzdrawiania duszy, tj. od usunięcia przyczyn etycznych , które spowodowały chorobę. A wszystkie takie przyczyny układają się w trzy grupy: a) brak dążności do Boga (lub nieprawidłowa dążność), b) brak miłości i c) ignorancja.

Podam tylko jeden z wielu możliwych przykładów. Zaprosiły mnie pewnego razu do siebie do domu dwie panie, matka i jej dorosła córka. Siedliśmy w kuchni, popijając herbatę. A na kuchence obok w garnku gotował się czyjś trup. Długo opowiadały o swoich chorobach… Zapytałem ich wtedy na temat miłość — miłości m. in. do zwierząt. Obie zaczęły „gruchać” o tym, jak bardzo je kochają… Podniosłem pokrywkę garnka i zapytałem: „kochacie” — zwłaszcza w postaci zupy? Czy smażone — też?…

Szczególnie straszny — jako przyczyna chorób — przewlekły gniew w formie, zarówno emocji osądzania kogoś, wrogości i nienawiści. Wszystko to nie tylko prowadzi do piekła, ale także szkodzi zdrowiu. Poprzez te choroby Bóg ostrzega nas, abyśmy się opamiętali, zanim będzie za późno. Co więcej, różne tabletki i waleriana od piekła przecież nie pomogą: Bóg chce od nas decyzji etycznych i realnej zmiany siebie!

Również, dając nam niektóre choroby, Bóg proponuje wziąć się za elementarną naukę anatomii i fizjologii swojego ciała, za poznanie przyczyn chociażby najbardziej zwyczajnych zakłóceń zdrowia.

Na przykład łączenie dużej ilości białkowych lub tłustych potraw ze słodkimi daniami prowadzi do „wzdęć” brzucha: obfitego tworzenia się gazów w jelitach.

Albo: podgrzewanie i smażenie potraw na płynnych olejach roślinnych, w przeciwieństwie do masła śmietankowego, jest szkodliwe i może prowadzić do schorzenia wątroby. Bowiem „nienasycone” kwasy tłuszczowe, z których składają się płynne oleje, przy nagrzewaniu w obecności tlenu łatwo utleniają się z tworzeniem się szkodliwych substancji.

Albo: nie należy nosić odzieży z tkanin syntetycznych, która ma kontakt ze skórą, nawet jeśli wygląda pięknie i „wszyscy ją noszą”. Zaburza to m. in. procesy bioenergetyczne w tkankach organizmu.

Albo: należy nie tylko czyścić zęby szczotką, ale także usuwać resztki jedzenia z przestrzeni międzyzębowych — na przykład cienką metalową płytką. Należy również chociażby od czasu do czasu, a w razie potrzeby systematycznie masować dziąsła, delikatnie uciskając wszystkie przestrzenie między korzeniami zębów: od szczęki do części żującej zęba. Ponieważ jeśli jedzenie wepcha się tam podczas żucia, powstaje zapalenie przyzębia, o którym dowiadujemy się zazwyczaj bynajmniej nie od razu: dopiero wtedy, gdy zaczynamy odczuwać ból lub ktoś wskaże na nieświeży oddech z ust. A przecież noszenie w ciele jakiegokolwiek źródła infekcji zatruwa cały organizm poprzez przepływ krwi. Zapalenie przyzębia może stać się przyczyną schorzeń tez w innych miejscach (np. zapalenie zatok nosowych, gardła, oczu itd.).

Chciałbym podkreślić, że próchnica i zapalenie dziąseł często staja się przyczyną zapalenia spojówek. A więc zapalenia spojówek, które nie są spowodowane piaskiem, kurzem ani innymi oczywistymi przyczynami, mogą być sygnałem do tego, aby zwrócić się do dentysty.

„Wśród ludzi” krąży wiele głupich i szkodliwych — w stosunku do zdrowia — opinii.

Na przykład: jeśli wyskoczyło „zimno’ na ustach, to jest to „przeziębienie” i „nic strasznego”. Ale w rzeczywistości jest to albo wysoce zakaźny wirus opryszczki, albo czasami porażenie ust rzęsistkowicą. W obu przypadkach całować się nie wolno, trzeba się leczyć.

Lub: przy bólach u kobiet w okolicy jajników, mówią: „Zaziębiłam, trzeba się wygrzać”. Przykładają więc termofor lub owijają się szalem. Mogą to być jednak niegroźne bóle „owulacyjne” związane z normalnym i naturalnym pęknięciem pęcherzyka — w takim przypadku wszystko jest w porządku i nie ma potrzeby „wygrzewania się”. Może to być również stan zapalny wywołany przez drobnoustroje, w którym to przypadku konieczne jest poważne leczenie antybiotykami (a konkretnie nowoczesnymi cefalosporynami).

Przyczynami przewlekłych zapaleń przydatków macicy mogą być również porażenia bioenergetyczne od kontaktów seksualnych z energetycznie ordynarnymi partnerami, a także noszenia bielizny syntetycznej.

Lub: hemoroidy przypisuje się siedzącemu trybowi życia, podczas gdy przyczyną są drobne fragmenty treści jelitowej zalegające w odbytnicy, które ocierają się o ściany jelita podczas chodzenia. Powoduje to zapalenie błony śluzowej z włączeniem ścian żył. Profilaktyka polega na utrzymywaniu dolnej części jelita grubego w czystości i stosowaniu maści antybakteryjnych przy najmniejszych oznakach stanu zapalnego.

Albo: nie można zajść w ciążę w żadnym dniu poza kilkoma w środku cyklu. W rzeczywistości prawdopodobieństwo poczęcia w pozostałe dni nie znika, a tylko maleje.

Albo: osłabienie funkcji seksualnej u mężczyzn należy leczyć kawą i mięsem. W rzeczywistości jednak w takich przypadkach należy wykluczyć i jedno i drugie. Pomóc zaś może przede wszystkim korekcja swoich emocji, osiągnięcie głębokiego spokoju wewnętrznego. To przychodzi przy odpowiednim postępie na ścieżce duchowej.

Albo: „neofickie” hasło: „Nie będę brać żadnych leków!”. To nie jest oznaka mądrości. Wręcz przeciwnie.

Nie mamy czasu na choroby! I także nie ma sensu narażać swojego ciała „na pożarcie” przez drobnoustroje. Od nich cierpi ono o wiele więcej, niż od adekwatnego leczenia.

A kiedyś byłem zdumiony stwierdzeniem kobiety koło trzydziestki — starszej trenerki i absolwentki Instytutu Wychowania Fizycznego — że najlepszym środkiem antykoncepcyjnym, który „zawsze i bezbłędnie pomaga”, jest… oddawanie moczu po stosunku…

Nie wiedziała, jaka jest różnica między własną macicą a pęcherzem moczowym!

Wtedy nawet nie zdołałem jej zaprzeczyć, po prostu przemilczałem. Jak można dyskutować o tak „skomplikowanym” temacie z kimś takim…?!

Otóż lata później, znajoma pielęgniarka, kiedy opowiedziałem jej o tym curiosum, wcale się nie roześmiała, ani nawet nie wyraziła zdziwienia. „Ale przecież tak myśli mnóstwo kobiet w naszym kraju, spotkałam się z tym poglądem bardzo wiele razy!” — powiedziała ona poważnie…

A tak przy okazji, dlaczego ta kobieta, która tak lubiła nowe przygody seksualne, nie zachodziła w ciążę? Najprawdopodobniej przyczyną było przewlekłe zapalenie przydatków macicy, dotkniętych jedna z infekcji wenerycznych przenoszoną drogą płciową…

…Bóg pragnie od nas mądrości. Zdobywa się ją poprzez wiedzę o wszystkim, w tym o budowie naszych ciał, możliwych zagrożeniach dla nich, sposobach unikania takich niebezpieczeństw i leczenia chorób.

Polecam każdemu zakup „Poradnika lekarza praktycznego” i przeczytanie go w całości przynajmniej raz. To oczywiście nie da wam wykształcenia medycznego i nie zastąpi pomocy specjalistów. Ale przynajmniej będziemy mieli pojęcie o różnorodności możliwych chorób: od wenerycznych i grzybiczych — po psychiczne. I będziemy mogli łatwiej orientować się wśród czyhających wokół nas niebezpieczeństw, łatwiej ich unikać.

Przykładowo, kilkakrotnie odwiedzali mnie goście z grzybicą stóp — i to bez żadnych wyrzutów sumienia i skrepowania zakładali moje kapcie…

Albo: choroby weneryczne zazwyczaj nie budzą większego niepokoju wśród neofitów: takie choroby, jak uważają, mogą być tylko „u nich” — u „nieuduchowionych”, a u mnie to „tak po prostu”, „zaraz przejdzie”.

Przyjmijcie, jeśli chcecie, taką radę: lepiej nie chorować, ale jeśli już zachowaliście, to leczcie się kompleksowo, stosując wszelkie dostępne środki naraz: i analizę przyczyn choroby, i skruchę, i medytacyjne i bioenergetyczne techniki, i niespecyficzne środki wzmacniania odporności organizmu (witaminy, gorące kąpiele, naświetlanie ultrafioletem lampą kwarcową, morsowanie itp.), a także specjalistyczne leki i inne oddziaływania, które może zalecić lekarz-specjalista.

Nawiasem mówiąc, jednym ze sposobów zapobiegania wielu chorobom i zapewnienia dobrego samopoczucia jest codzienne mycie całego ciała mydłem. A dla skutecznej pracy duchowej jest to wręcz niezbędne.

Pamiętajmy: zdrowie nabywa się na Drodze duchowej! I podążać Drogą duchową najlepiej jest w dobrym zdrowiu!

<<< >>>







Join us:

 
Strona gіуwnaKsi№їkiArtukuіyFilmyFotogalerieWygaszacze ekranuNasze stronyLinkiO nasKontakt