English Español Français Deutsch Italiano Český Polski Русский Română Українська Português Eesti 中文 日本

Współczesna wiedza o Bogu, Ewolucji, sensie życia człowieka.
Metodologia duchowego doskonalenia się.

 
Porady żywieniowe
 

Ekopsychologia/Porady żywieniowe


Porady żywieniowe

Kiedyś Bóg wyjaśnił ludziom przez proroka zasady odżywiania: „Oto dałem wam wszelkie zioła wydające nasienie, jakie są na powierzchni całej ziemi oraz wszelkie drzewa, których owoc ma w sobie nasienie — dla was będą one pokarmem”. To przykazanie zostało zapisane w Biblii hebrajskiej (Rdz 1,29). Następnie dodał On przez innego proroka: jedzcie wszystko, „tylko ciała z jego duszą, z krwią, nie będziecie jedli” (Rdz 9,1-4). O czym była mowa w tym zdaniu? Właśnie o żywieniu „bezubojowym”: spożywajcie wszelkie jadalne rośliny, używajcie mleka i jajek, ale nie zabijajcie na pokarm tych zwierząt, w których ciałach widzicie krew.

Cóż wymyślili wtedy przebiegli i łakomi Żydzi, którzy otrzymali to przykazanie? Zaczęli wypuszczać krew zabitych zwierząt do ziemi i jeść ich mięso… — owszem, bez krwi. Udawali, że zrozumieli, że dusza zwierzęcia to właśnie jest jego krew… Tę samą metodę przechytrzenia Boga przyjęli później też łakomi „chrześcijanie”. A sprzeciwy wobec tego Jezusa Chrystusa [10, 18]… — po prostu nie włączyli do Nowego Testamentu…

Ale przecież prawdziwe chrześcijaństwo to Nauka o Miłości. Czyż zadawanie cierpienia innym istotom w celu zaspokojenia swoich namiętności zmysłowych naprawdę da się pogodzić z mianem chrześcijanina?


Prawdziwymi chrześcijanami nie są ci, którzy formalnie przyjmują chrzest bez zamiaru podążania za Naukami Chrystusa. A tym bardziej nie ci, którzy dlaczegoś zostali ochrzczeni już w okresie niemowlęctwa. I nie ci chrześcijanie, którzy noszą krzyże na szyi. Krzyżowcy noszą krzyże, nieprawdaż?

Prawdziwi chrześcijanie to ci, którzy podążają za Nauką Boga, przekazywaną nam przez Jezusa Chrystusa i innych Mesjaszy. Jej istotę można streścić w trzech zdaniach:

1. Bóg jest Miłością.

2. Musimy wpłynąć do Niego, aby wzbogacić Go sobą.

3. Aby to uczynić, musimy stać się też, jak i On, Miłością.

Ci, którzy nie przestrzegają tej Nauki, nie mają prawa nazywać siebie chrześcijanami. Są tylko wypaczeńcami, „chrześcijanami” w cudzysłowie.

… Urodziłem się i wychowałem w tym życiu w rodzinie komunistów-ateistów. O grzechu i współczuciu tutaj w ogóle nikt nie myślał, podobnie jak też prawie w każdej „radzieckiej” rodzinie. Ja też spożywałem mięso i ryby od dzieciństwa: tak było przyjęte. Zostałem nawet rybakiem i myśliwym — i bez żadnych skrupułów zabijałem i męczyłem zwierzęta, nie zastanawiając się, że ktokolwiek poza mną może odczuwać ból.

Dopiero będąc już starszym pracownikiem naukowym w Instytucie Naukowo-Badawczym, zacząłem po raz pierwszy zastanawiać się nad swoim prawem do zabijania zwierząt. Ale natychmiast wymyśliłem dla siebie wymówkę: nie możemy żyć nie odżywiając się mięsem i rybami, a więc obiektywnie mam prawo do zdobywania dla siebie tego „pokarmu” samodzielnie, nie cudzymi rękoma — ponieważ potrafię i mogę to robić.

Aż pewnego dnia wydarzyło się coś takiego. Podszedłem do brzegu jeziora bez strzelby i spłoszyłem rodzinę kaczek: matkę i około kilkanaście kaczątek, które jeszcze nie umiały latać. Wszystkie odpłynęły od brzegu i w bardzo zwartej zgranej grupie, prawie bok przy boku, popłynęły w kierunku wyspy oddalonej o jakieś 50 metrów od brzegu. A na wyspie ukrywał się nieznany mi myśliwy. I gdy rodzina kaczek podpłynęła do wyspy, dwoma strzałami wystrzelał je wszystkie…

Wtedy po raz pierwszy odebrałem śmierć ofiar tej okrutnej rozrywki — polowania — jako dramat. Mój zamęt pogłębił fakt, że stałem się przyczyną ich śmierci, przypadkowo je płosząc. I wtedy natychmiast dostrzegłem sprzeczność: gdybym ja je zabił, nie martwiłbym się! Cieszyłbym się sukcesem, bogatymi trofeami myśliwskimi!

A potem zdarzyło mi się jechać autobusem przez Karelię z pracownikami gospodarstwa leśnego. Po pracy oni napili się wódki i planowali nocny wypad na ryby — bić rybę ościeniem w świetle reflektora. Ale podczas jazdy jeden z nich nagle się wzruszył i zaczął głośno rozmyślać: „Jak to: bić ościeniem żywą rybę?! Przecież żywą! Ościeniem!…”. On emocjonalnie wielokrotnie powtarzał te słowa, zwracając się z tym pytaniem zarówno do siebie, jak i do swoich towarzyszy. Było widać, że jest o krok od objawienia, olśnienia…

Ale jego towarzysze tylko lekko się uśmiechali: cóż, różne rzeczy się dzieją, jeśli trochę „przeholować”…

Wtedy, nie widząc ich wsparcia, nagle zawstydził się swojej „słabości” i wykrzyknął: „Tak! Chodźmy polować na żywą rybę!”. I kwestia została wykreślona z porządku dziennego…

Pewnego dnia polowałem na jeziorze na kaczki. Postrzeliłem jedną. Próbując ją dobić, strzelałem znowu i znów, ale kaczka, widząc strzały, zawsze dawała nurka, zanim doleciał do niej śrut. Wtedy uciekłem się do podstępu i sterując łodzią, wygoniłem ją na płyciznę, gdzie nie mogła zanurkować. I ona to zrozumiała. I poddała się. Strzelałem do niej raz po raz, za każdym razem ją pokrywało śrutem, i za każdym razem ołów przebijał jej maleńkie ciałko. Ona, ranna, ze strzaskanymi skrzydłami, tylko krzyczała z przerażenia i bólu, nie będąc juz w stanie próbować się ratować. Jej krzyki, prawdopodobnie jak krzyki wszystkich bezwinnie i okrutnie zabijanych, brzmiały tak: „Za co?! Nigdy nie zrobiłam nic złego ani tobie ani nikomu innemu! Zlituj się! Dlaczego sprawiasz mi taki straszny ból?!” A ja podpływałem coraz to bliżej łodzią, celowałem i strzelałem… ale ona w żaden sposób nie umierała! Dopiero gdy podpłynąłem jeszcze bliżej, oderwałem jej głowę kolejnym strzałem.

A potem jedliśmy jej ciało, podziurawione śrutem, ale jakoś wtedy nie odczuwałem przyjemności smakowej…

Otóż moje ostatnie polowanie było na łosia. Naganiacze wypędzili na linię strzelców samicę łosia. Tamci zaczęli strzelać i zranili ją. Ona rzuciła się w kierunku linii naganiaczy, tamci również otworzyli ogień. Dwie moje kule przecięły jej kręgosłup. Potem inni myśliwi strzelali jeszcze. Gajowy, pamiętam, od dźwięków mnóstwa wystrzałów wpadł w ekstazę i krzyczał w zachwycie: „Oto dopiero muzyka!!!” W końcu samica upadła.

Kiedy podszedłem, ona już nie oddychała. Ale myśliwi opowiadali, jak ona po upadku przeczołgała się jeszcze gdzieś przez pięćdziesiąt metrów, zostawiając w śniegu ścieżkę, zalaną krwią. Mówili to śmiejąc się, ciesząc się z sukcesu. Współczucia nie było ani w jednej duszy…

Ale przecież ja sam strzelałem, myśląc o mięsie, a nie o bólu tego pięknego zwierzęcia…

Od tamtej pory skończyłem z tym i nawet sprzedałem swoją broń.

… Później, gdy spotkałem człowieka, stanowiącego dla mnie autorytet, od kogo po raz pierwszy na poważnie usłyszałem, że Bóg istnieje i że On nie życzy Sobie, abyśmy się żywili ciałami zwierząt, — byłem wtedy już w pełni przygotowany do całkowitego wyrzeczenia się tego strasznego nałogu…

Później przestudiowałem literaturę naukową z zakresu fizjologii żywienia i przekonałem się, że \x{200b}\x{200b}organizmy zwierząt nie zawierają ani jednego niezbędnego dla człowieka składnika odżywczego, którego nie byłoby także w produktach roślinnych plus w mleku i przetworach mlecznych oraz jajkach. Mleko i jaja zawierają m.n. wszystkie potrzebne człowiekowi tzw. niezbędne aminokwasy — najważniejsze składniki białek. Spożywanie mięsa i ryb okazało się wcale nie koniecznością, a wręcz najbardziej rażącym przejawem nałogu łakomstwa, pragnienia zaspokojenia swojej smakowej zachcianki — kosztem bólu i śmierci innych!

I niech nikt nie szuka sobie usprawiedliwienia, mówiąc: „To nie ja zabijam, to „oni” zabijają, ja tylko kupuję i jem. Nie: „oni” zabijają dla nas! Jesteśmy wspólnikami w tym zabijaniu niewinnych istot, wcielonych wcale nie po to, byśmy je zabijali, ale by przechodzić własne kolejne etapy ewolucji w ciałach, które dał im Bóg. W tych ciałach są takie same dusze, jak my, tylko młodsze — jak dzieci…

…Zabiłem wiele zwierząt.

Już od dzieciństwa byłem przyzwyczajony do nabijania na wędkarskie haczyki żywe robaki. Nigdy nie przyszło mi wtedy do głowy, by odczuć siebie na miejscu każdego z nich… Później na tych samych haczykach męczyły się ryby.

Ryby nie „zasypiają”, jak pocieszają okrutni rodzice swoje dzieci, które litują się nad umierającymi rybkami. Każda ryba, umierając, doznaje przerażenia, bólu od ran i męki duszności…

Następnie zacząłem strzelać do żywych tarcz: ptaków i zwierząt.

Potem zostałem ekologiem-zoologiem — i tysiące zwierząt zginęło z mych rąk — już nie na pożywienie, ale „dla badań naukowych”…

Później, pracując w medycynie, również zabijałem szczury i króliki — te delikatne, czułe małe zwierzątka…

Kiedy w końcu nastąpiło olśnienie, nagle uświadomiłem sobie cały ich ból… Kajałem się, prosiłem je o wybaczenie… Ale widać nie wszystkie te okropności wystarczająco odcierpiałem w swojej skrusze…

Więc kiedy, po upływie wielu lat, mnie, pozbawionego możliwości stawiania oporu, nagle zaatakował z zasadzki dwumetrowy prymityw bez jakiegokolwiek zewnętrznego powodu i śmiertelnie okaleczył moje ciało — wtedy, umierając w potwornym bólu, również mógłbym się dziwić: za co? — przecież nigdy nikomu nic złego nie zrobiłem…

I kiedyś, być może, już w przyszłych ziemskich życiach, on i wszyscy członkowie tamtej bandy, której killerem on wtedy występował, również będą umierać w męczarniach i jęczeć: za co?!…

… Często ludzie, którzy nigdy wcześniej nie zastanawiali się nad tym, co jedzą, po wysłuchaniu kazania o współczuciu i zgadzając się z nim, nagle się spostrzegają: ale co jeść, jeśli nie ryby i mięso?! Dlatego omówmy pokrótce ogólne zasady żywienia.

Po pierwsze: z reguły pożądane jest uwzględnienie w racji wszystkich pięciu grup składników odżywczych: białek, tłuszczów, węglowodanów, witamin i mikroelementów. Diety celowo zubożone, w tym „monodiety” (spożywanie tylko jakiegoś jednego produktu, np. tylko ryżu, tylko kiełków pszenicy, tylko owsa, tylko jabłek itp.), są z powodzeniem stosowane w celach leczniczych, ale nie powinny być nadmiernie długotrwałe. Więc po konsultacji ze specjalistą można „przejść” na taką dietę na 1, 3, 7 dni, a nawet jeden-półtora miesiąca — w zależności od stopnia zaawansowania choroby i wybranej taktyki leczenia.

Pomaga w celach leczniczych i oczyszczających też głodówka całkowita (obowiązkowo z zachowaniem spożycia wody!) z czasem trwania w granicach 3 dni. Jeśli jest chęć głodować dłużej, można to robić tylko pod nadzorem specjalisty od głodówek leczniczych. Wyjście z głodówki powinno być płynne. Pierwsze posiłki lepiej przygotowywać z soków i owoców. Przez kilka dni należy całkowicie wyłączyć sól kuchenną — w przeciwnym razie możliwy jest obrzęk tkanek ciała.

Białka, tłuszcze i węglowodany występują jednocześnie praktycznie w każdym produkcie naturalnym: mleku, każdym ziarnie, każdym warzywie itd. — ale w różnych proporcjach. Zgodnie z tym produkty spożywcze przyjęto dzielić na „białkowe”, „węglowodanowe” i „tłuszcze”.

Do produktów „białkowych” zalicza się mleko i produkty fermentacji mlekowej, twaróg, ser żółty, jaja, orzechy, grzyby, soję, groch, fasolę, bób. Białka bywają różne, co zależy od tego czy innego zestawu aminokwasów, które je tworzą. Aminokwasy zaś dzielą się na „nie niezbędne” (czyli takie, które są potrzebne organizmowi człowieka, ale są też w nim wytwarzane) i „niezbędne” (które również są potrzebne, ale zwykle nie są wytwarzane w organizmie człowieka i dlatego muszą być mu dostarczane z pożywieniem).

Zatem największą wartość w dostarczaniu organizmowi białka mają te produkty, które zawierają kompletny zestaw właśnie „niezbędnych” aminokwasów. A to jest mleko i jaja. Stosowanie mleka lub jaj gwarantuje wysoką jakość żywienia pod względem zawartości białka. Jeśli nie ma nabiału ani jajek, należy starać się urozmaicać inne rodzaje żywności, zwłaszcza te zaliczane do grupy „białkowej”.

Warto jednak przy tym wziąć pod uwagę to, że rośliny strączkowe w dużych ilościach powodują obfite tworzenie się gazów w jelitach. To samo bywa od jęczmienia i żyta, \x{200b}\x{200b}a u dorosłych — od mleka (ale nie od twarogu i sera żółtego). W takich przypadkach lepiej pić mleko wieczorem, małymi porcjami i nie łączyć go z niczym innym. Nawiasem mówiąc, zsiadłe mleko jest w takich przypadkach lepiej tolerowane.

Do powstawania gazów dochodzi również w wyniku połączenia w jednym posiłku dużej ilości produktów białkowych lub tłustych — ze słodkim.

Jajek i tłustych potraw nie należy spożywać na noc: produkty te na długo pozostają w żołądku, a trawienie w żołądku (w przeciwieństwie do trawienia w jelitach) podczas nocnego snu idzie kiepsko. Pokarm wtedy może zatrzymać się niestrawionym w żołądku na całą noc, w nim rozmnażają się drobnoustroje i dochodzi do zapalenia ścian żołądka, a następnie też jelit.

Osobno omówimy dwie kwestie dotyczące żywienia się jajkami.

Pierwsza to postulat, że jajek nie można jeść ze względów etycznych: w końcu mogłyby się z nich wykluć kurczaki! Ale z jaj produkowanych w fermach drobiu, kurczaków w żadnym przypadku nie będzie. Rzecz polega na tym, że kura domowa jest tak wyjątkowym gatunkiem biologicznym (wyhodowanym przez ludzi w drodze selekcji), którego samice składają jaja niezapłodnione, czyli bez pomocy kogutów. Z tych jaj nie mogą wykluć się kurczaki. (Koguty na fermach drobiu łączy się z kurami tylko ze względu na te jaja, które następnie wysyła się do inkubatorów w celu produkcji kurczaków).

Nie ma sensu rezygnować z jedzenia też zapłodnionych jaj: przecież w niewylęgniętym jajku nie ma jeszcze zarodka, nie ma i wcielonej duszy, takie jaja nie odczuwają ani strachu, ani bólu, jeśli je gotować lub smażyć.

Jajka, które jemy, to po prostu komórki jajowe. A jeśli już litować się nad komórkami jajowymi, to trzeba znacznie bardziej opłakiwać ginące komórki jajowe człowieka, a nie kur! A każda miesiączka u kobiety jest oznaką ginącego jaja, utraconej szansy narodzenia człowieka! Czyż z tego toku rozumowania nie wynika, że \x{200b}\x{200b}wszystkie kobiety powinny być w „przewlekłej” ciąży, aby zapobiec nadaremnej śmierci komórek jajowych? (To żart!).

Drugi zarzut wobec spożywania jaj pochodzi od fizjologów: twierdzą, że jaja nieuchronnie powodują miażdżycę, ponieważ zawierają dużo cholesterolu.

Sam miałem kiedyś okazję uczestniczyć (w charakterze jeszcze laboranta) w eksperymentach na szczurach w laboratorium akademika N.N. Aniczkowa — w tych samych eksperymentach, które pozwoliły mu „anatematyzować” jaja. Ja sam wówczas swoimi laboratoryjnymi rękami wywoływałem miażdżycę u szczurów. Ale karmiono je wcale nie jajkami, ale czystym proszkowym cholesterolem wymieszanym z olejem. A dawki tego chemicznie czystego cholesterolu były nawet dość pokaźne: mierzono je w gramach na zażycie, nie pamiętam, ile razy dziennie. I to na małego szczurka! Owszem, u szczurów pojawiała się miażdżyca. Ale przecież dawki cholesterolu zostały przekroczone miliony razy — w porównaniu do kilku jajek dziennie na osobę!

Ale w rzeczywistości cholesterol jest bardzo ważną substancją dla człowieka, ponieważ powstają z niego wszystkie hormony płciowe, zarówno męskie, jak i żeńskie.

Nawiasem mówiąc, cholesterol jest wytwarzany również w naszym organizmie. A jego wysokie stężenia występują nie tylko w jajach, ale także w ciałach zwierząt, zwłaszcza w wątrobie, mózgu i słoninie.


Otóż, aby rozpoznać przyczynę miażdżycy, warto przede wszystkim wyjaśnić, czy cierpią na nią osoby stosujące dietę „bezubojową”?

… Tłuszcze mogą być pochodzenia roślinnego i zwierzęcego. Do tych ostatnich zalicza się zarówno masło, jak i tłuszcze pozyskiwane ze zwłok zwierząt. To ostatnie należy brać pod uwagę czytając tłumaczoną literaturę. Rzecz w tym, że w języku rosyjskim masło śmietankowe zaliczamy do tłuszczów zwierzęcych. Ale w języku angielskim ono wyodrębnia się jako osobna grupa. Istnieją tam trzy słowa określające tłuszcze: oil — tłuszcze roślinne, butter — masło śmietankowe i fat — tłuszcze znajdujące się w ciałach lub z nich wydobywane. Dlatego przy tłumaczeniach czasami dochodzi do zniekształceń sensu. Na przykład naukowcy piszą po angielsku wnioski z badań, że spożycie tłuszczów zwierzęcych, według statystyk, znacząco zwiększa ryzyko zachorowania na raka. Ale musimy rozumieć, że masła śmietankowego to nie dotyczy.

Korzystne są zarówno oleje roślinne, jak i masło śmietankowe. W szczególności te pierwsze zawierają witaminę E i rozpuszczają złogi cholesterolu, jeśli już się pojawiły. A masło śmietankowe jest bogate w witaminy A i D.

Jednak podgrzewać i smażyć żywność lepiej jest na maśle śmietankowym. Ponieważ przy nagrzewaniu w obecności tlenu — oleje utleniają się z powstawaniem szkodliwych substancji, przy czym im bardziej płynny jest olej, tym szybciej się utlenia.

W sprzedaży dostępne są także margaryny — mieszanki różnych tłuszczów. Jeżeli chcesz z nich skorzystać zapoznaj się ze składem na opakowaniu.

Pokarmy węglowodanowe obejmują wszystkie warzywa, owoce, jagody, krupy, zieleninę, konfitury, miód… Przy tym roślinne ciała i ziarna są bogate w błonnik ważny dla prawidłowego funkcjonowania jelit oraz witaminy, szczególnie C i z grupy B, a cukry, dostarczają m. in. energię, która jest szybko utylizowana przez organizm.

Obecnie powszechnie wiadomo, że bardzo potrzebne dla organizmu witaminy z grupy B są zawarte w chlebie. Warto jednak wiedzieć, że w chlebie z mąki najwyższego gatunku ich prawie nie pozostaje, jak i białek. Dużo zdrowsze są odmiany chleba z mąki grubo mielonej lub z dodatkiem otrębów.

To samo dotyczy ryżu. Ryż niepolerowany jest o wiele zdrowszy, ponieważ zawiera dużą ilość witamin z grupy B, a także białko.

O witaminach mówiliśmy już sporo. Dodam tylko, że jeśli spożywamy mleko, jajka, masło i oleje roślinne, chleb (z otrębami), krupy, marchew, zieleninę oraz świeże owoce i jagody, to dostarczamy sobie w pełni wszystkich witamin. Jeśli są co do tego wątpliwości lub istnieją specjalne wskazania — można kupić w aptece multiwitaminy lub określone kombinacje witamin wg zalecenia lekarza-specjalisty.

Spośród wszystkich witamin na szczególną uwagę zasługuje witamina C. Jest ona ważna dla utrzymania odporności organizmu, szczególnie pomaga przy przeziębieniach. Ale nie jest ona odporna na ciepło. Dlatego zioła, igliwie czy owoce dzikiej róży, należy zaparzać, nie gotować. Bardzo dużo witaminy C zawiera także czosnek i pokrzywa.

Przy urozmaiconym żywieniu, zawierającym mleko, grzyby i wiele innych produktów zapewniamy dla siebie mikroelementy. Ale najbogatszym w nie produktem, który z całą pewnością zawiera pełny ich zestaw jest kapusta morska*. Do naszego regionu dostarczana jest w postaci konserw lub suszu (ten ostatni można kupić w aptekach). Można też po prostu dodawać do jedzenia wodę morską lub sól morską.

… Życie miłośnika i znawcy przyrody okazuje się nie tylko bogatsze w piękno, zdrowsze i bardziej korzystne z punktu widzenia rozwoju duchowego, ale także znacznie tańsze! Znawca przyrody z pewnością przygotuje na zimę konfitury, a nawet własnoręczny miodek z kwiatów mniszka i nasuszy pysznych ziół do zaparzania zamiast herbaty. Ale szczególnie, oczywiście, przydadzą się grzyby.

Grzyby, jeśli są spożywane w postaci smażonej lub gotowanej, są bardzo smaczne, ale żle przyswajalne, ponieważ błony ich komórek są trudne do zniszczenia przez nasze enzymy trawienne. Ale w wyniku długotrwałego oddziaływania kwasem octowym lub mlekowym — przy marynowaniu lub kiszeniu (zasoleniu) — błony komórkowe ulegają zniszczeniu i wtedy grzyby są przyswajane świetnie.

Kiszone grzyby można przechowywać bezpośrednio w mieszkaniu miejskim, wystarczy systematycznie (mniej więcej raz w tygodniu) usuwać pleśń z powierzchni cieczy nad obciążnikiem. Tylko nie próbujcie kisić osobno opieniek: przy fermentacji nie tworzą one kwasu mlekowego — i ostatecznie wychodzi źle. Opieńki można dodawać do naczynia z innymi zasolonym grzybami lub konserwować z octem i solą.

* * *

Najważniejsze w problematyce prawidłowego odżywiania jest przestrzeganie podstawowej zasady etycznej — niekrzywdzenia. Jedynie ludzie, którzy mają rozwinięte współczucie dla bólu innych, będą mogli zrobić postęp na Drodze duchowej. Bóg bowiem dopuszcza do Swojej Siedziby tylko tych, którzy wcielili zasadę MIŁOŚCI w siebie.

Tego sposobu życia nauczał już w starożytnych Chinach Boski Nauczyciel Huang Di. Uczyli tego także Pitagoras, Gautama Budda, a następnie Jezus Chrystus [10,14,18]. (Jezus kilka razy robił wyjątki jedynie przy obcowaniu z rybakami i tłumami ludzi prostego stanu, karmiąc ich ciałami ryb). Tego samego nauczał i naucza obecnie Bóg poprzez Babadżiego i Sathya Sai [10,14,18,19,42-51,58,60,64].

Ta opinia Boga wydaje się zaprzeczać Jego słowom zawartym w Koranie. Ale zrozummy, że w początkowych latach stawania się islamu, pośród niemal ciągłych bitew wojennych, sytuacja była wcale nie ta, aby wprowadzać nowy sposób odżywiania się wśród pasterzy i mieszkańców pustyń. Wtedy Bóg, który kierował działaniami proroka Muhammada, miał inne zadanie — ustanowić wiarę monoteistyczną w tym regionie Ziemi. I dopiero wtedy, kiedy islam przyjął się i ustalił się, u muzułmanów pojawiła się możliwość myśleć zarówno o etycznej stronie odżywiania.

Jeśli ignorować etykę żywienia, to na ten przypadek Bogiem są przewidziane mechanizmy rozwoju chorób.

Tak w naczyniach krwionośnych, skórze i tkance chrzęstnej stopniowo odkładają się sole kwasu moczowego, których w największych ilościach dostarczają dania mięsne i rybne. Ta choroba nazywa się dną moczanową. Jej objawami są osłabienie pamięci, bóle głowy, zaburzenia snu i funkcji seksualnej, bóle w mięśniach i stawach. A potrzeba usunięcia dyskomfortowego stanu mózgu prowokuje do palenia i alkoholizmu.

Należy również brać pod uwagę energetyczny aspekt takiego odżywiania sie: przecież czakry i meridiany są zanieczyszczane energiami zwłok, co prowadzi do zakłócenia bioenergozabezpieczenia wielu narządów, przyczynia się do powstawania raka. Te same energie porażają narządy trawienne, powodując ostre i przewlekłe stany zapalne, wrzody. Te same energie prowadzą do rozwoju agresywnych tendencji psychicznych. Energia świadomości takich ludzi zordynarnia się; okazują się oni niezdolni do wysubtelniania swojej świadomości.

Powszechnie znane twierdzenia, że \x{200b}\x{200b}tylko mięso i ryby zawierają pełnowartościowe białka, jak już omawialiśmy, są całkiem bezpodstawne i świadczą o ignorancji medycznej tych, którzy tak twierdzą. Przecież kompletne zestawy aminokwasów (składników białek) niezbędnych człowiekowi zawarte są w jajkach i mleku.

Najlepszym potwierdzeniem prawidłowości właśnie żywienia się „bezubojowego” jest wyraźna poprawa samopoczucia i ustąpienie chorób u osób, które na nie przejdą. Przy tym wydajność pracy (we wszystkich jej przejawach) wzrasta.

Zwrócę też uwagę, że ludzie, którzy dla zaspokojenia swojego łakomstwa żywią się ciałami zabitych zwierząt, muszą być przygotowani, aby później nie obrażać się za własny ból. Tak, w ten sposób Bóg uczy nas Miłości. Jest to przejaw „prawa karmy”: kto nie liczył się z cudzym bólem, będzie musiał uczyć się współczucia poprzez własny ból, poprzez doświadczanie bólu na sobie.

W stosunku do „czystych” produktów spożywczych — roślin, mleka i przetworów z niego, jaj — etycznie poprawne podejście polega na traktowaniu ich uważnie, z szacunkiem; nie powinny one ginąć na próżno.

Należy także zrezygnować z nadmiaru soli kuchennej, ze spożywania alkoholu, który w żaden sposób nie przyczynia się do zbliżania się do Doskonałości, z nadmiernego spożywania napojów zawierających kofeinę (kawa, kakao, herbata), ze smażenia potraw na olejach roślinnych. I oczywiście pod żadnym pozorem nie należy pić mocz, który ostatnio stał się tak modnym produktem spożywczym w Rosji. Jej systematyczne spożywanie zatruwa mózg, prowadząc do zaburzeń psychicznych.

Czym zatem się odżywiać? Jak najlepiej ułożyć rację dla siebie i swojej rodziny? Oczywiście każdy ma swój gust i swoje nawyki żywieniowe. Dla mnie osobiście podstawą w przebiegu całej mojej formacji duchowej był zestaw czterech produktów: ryż, grzyby, jajka, pomidory (świeże lub w formie sosów, past, keczupów). Do tego dodawałem ziemniaki, majonez, zieleninę, marchew, chleb pszenny, konfitury, jagody, masło śmietankowe i oleje roślinne, ser żółty itp. Ta dieta jest sycąca i zapewnia wystarczająco energii dla każdej pracy, łącznie z pracą medytacyjną. Dopiero na najwyższych etapach duchowego wstępowania konieczne było porzucenie jajek: wydobywana z nich energia nie sprzyjała przyswojeniu Siedziby Stwórcy.

I ostatnia wskazówka: nie myślcie za dużo o jedzeniu! Pozbywszy się występnego odżywiania się, ustalcie nowy „algorytm” — i myślcie o Bogu, o swojej Drodze do Niego, włączając w to swoją służbie dla Niego. Wystrzegajcie się błędu, który popełnia wiele osób, skupiając prawie całą swoją uwagę wyłącznie na „zasadach czystego odżywiania”, przy tym zapominając o tym, co jest nieporównywalnie bardziej ważne.

<<< >>>







Join us:

 
Strona gіуwnaKsi№їkiArtukuіyFilmyFotogalerieWygaszacze ekranuNasze stronyLinkiO nasKontakt