English Español Français Deutsch Italiano Český Polski Русский Română Українська Português Eesti 中文

Współczesna wiedza o Bogu, Ewolucji, sensie życia człowieka.
Metodologia duchowego doskonalenia się.

 
„Każde wyjście ze stanu miłości…”
 

Ekopsychologia/„Każde wyjście ze stanu miłości…”


„Każde wyjście ze stanu miłości…”

„Każde wyjście ze stanu miłości powoduje gromadzenie negatywnej karmy”, — tak powiedział mi pewnego razu Bóg wiele lat temu. Tę frazę można postawić jako punkt drugi w ślad za „Bóg jest Miłością”.

O czym tu mowa? Co to — znów groźba? Ukarze mnie? Ześle na mnie ciężką chorobę? Albo skaże na cierpienia przy następnym wcieleniu? Nie, takie postawienie pytania jest nieprawidłowe.

Bóg nigdy nikogo nie karze. Jednakże on uczy. Swoje zaś losy robimy sami, przykładowo, sami odwlekamy szczęście spotkania się z Nim. Będziemy więc nadal cierpieć z powodu swojego oddzielenia się od Niego, jeżeli w nas nie ma miłości. Różne nieszczęścia też sami przyciągamy do siebie. Wcale nie Bóg nas karze.

Przytoczę jaskrawe przykłady z własnego życia.

Zobaczyłem pewnego razu kolejne bezprawne wydanie mojej książki o Davidzie Copperfieldzie: nie tylko bez mojego pozwolenia i finansowych rozliczeń, ale tym razem nawet ze zniekształceniem treści — z jakimś niedorzecznym schematem w środku tekstu, przy czym od mojego imienia…*

Moja cierpliwość się wyczerpała: opuściłem stan miłości, nastawiłem się na rozmówienie się z karygodnym wydawcą…

Tego samego wieczoru u mnie zaczęło się zapalenie przełyku: spazmy, nawet ślinę nie mogłem połknąć…

A nazajutrz rano spostrzegłem: duży czarny duch chwycił mnie ręką za gardło, przylepił się, nie puszcza, próbuje dusić. Ja rzucam się do Domu Stwórcy, powracam zatem do stanu miłości i natychmiast przypominam sobie: „Każde wyjście ze stanu miłości…”… Duch zniknął, zapalenie przeszło prawie od razu.

Mechanizm tu jest następujący. Kiedy przebywamy w subtelnych stanach, to jesteśmy nieosiągalni dla ordynarnych duchów: oni nie potrafią się dostać do subtelnych eonów. Jeżeli zaś zordynarniamy się emocjonalnie, to wtedy od razu zbliżamy się do ich stanu i zostajemy dogodnymi celami dla ich agresywnych ataków.

A około trzydziestu lat temu wydarzyło mi się coś o wiele bardziej srogiego. Wtedy moi pracownicy w Moskwie nagle zaczęli chuliganić za moimi plecami [9]. Dla mnie to wyglądało jak ich zdrada dzieła Boga. Bóg wtedy Sam wydał polecenie o natychmiastowym zamknięciu stworzonego w Moskwie ośrodka rozwoju duchowego.

I na tym należałoby zakończyć tę sytuację. Ja zaś popadłem w przewlekły stan gniewu wobec nich. Natychmiast przyciągnąłem do siebie diabelskie moce: zostałem zaatakowany bez jakiegokolwiek zewnętrznego powodu przez bandę, po czym bardzo długo umierałem w okrutnym bólu, dwukrotnie doświadczyłem śmierci klinicznej i zostałem faktycznym inwalidą na okres kilku lat.

Jedynie „przepalaniе” uszkodzonych kości kręgosłupa energią kundalini, gdy tego się nauczyłem, dało prawie całkowite uzdrowienie…

… Tak też każdy z nas sam sprowadza na siebie szczęście albo cierpienia: wchodzimy w stan Bożej miłości — i zbliżamy się z Bogiem, wchodzimy w ordynarne stany — i do naszych ciał «przylepiają» się biesy i diabły, a wtedy chorujemy, cierpimy.

Tak właśnie sami karzemy siebie za niespełnienie Woli Boga.

A Wolę tę maksymalnie dokładnie wyraził Jezus: kochajcie Boga, kochajcie siebie nawzajem, nie zważając na nic! [10,18].

Całkiem błędną jest opinia, że Bóg jakoby jest zobowiązany do zapewniania nam różnych ziemskich dóbr. Nie, On nigdy nie obiecywał, że będzie czynił to dla wszystkich ludzi… On wcale nie jest dla nas sługą! On jest Panem!

On kocha nas i stara się nam pomóc. Jednak wcale nie w pozyskiwaniu ziemskich dóbr, nie w realizacji naszych egoistycznych zachcianek.

Jego Miłość przejawia się w tym, że On kieruje nas do naszego ostatecznego szczęścia Zjednoczenia się z Nim.

On jest Właścicielem, Władcą Absolutnym. Należy przestudiować, przyjąć i spełniać Jego Wolę, Jego Prawo. Wówczas będziemy żyć z Nim w harmonii. Prawo to jest takie: Drogą do Zjednoczenia się z Bogiem jest bezkompromisowa Miłość, a kto z niej występuje — ten wydostaje się spod osłony Boga i zostaje zdobyczą mieszkańców piekła.

Usłuchajmy więc: przecież to w naszych interesach — podążać ku Bogu, przyjąwszy Jego Prawo!

Przecież wcale nie dla nas, ale dla Siebie Samego stworzył On tak całe Stworzenie, jak i każdego z nas. Na tym właśnie polega Jego Ewolucja, Jego Życie. Zamierza On zatem twardo zaprowadzać Swoją Wolę: chcesz iść do Mnie — żyj w miłości i bądź szczęśliwy, nie chcesz — cierp w swoim oddzieleniu ode Mnie!

* * *

<<< >>>





 
Strona gіуwnaKsi№їkiArtukuіyFilmyFotogalerieWygaszacze ekranuNasze stronyLinkiO nasKontakt