English Español Français Deutsch Italiano Český Polski Русский Română Українська Português Eesti 中文

Współczesna wiedza o Bogu, Ewolucji, sensie życia człowieka.
Metodologia duchowego doskonalenia się.

 
Bóg jest Miłością
 

Ekopsychologia/Bóg jest Miłością


Bóg jest Miłością

Tę najwyższą formułę, klucz do poznania Boga, podarował nam Jezus Chrystus.

W czym więc tkwi przyczyna tego, że tak mało ludzi uważających się za chrześcijan, potrafiło wykorzystać tę prawdę dla swojego duchowego rozwoju? Dlaczego ta formuła nie natchnęła do studiowania Nauk Jezusa też rzesze materialistów?

Przyczynę trzeba widzieć przede wszystkim w tym, że ludzie zaczęli zniekształcać Nauki już z chwilą przygotowania Nowego Testamentu czyli po upływie zaledwie kilku stuleci po zakończeniu Wcielenia na Ziemi jego Autora [6].

Otóż z Nauk Jezusa została wycofana ta część, gdzie opowiadał On o człowieku, jako ewoluującej jednostce świadomości, której celem rozwoju jest osiągnięcie Bogopodobieństwa i Zjednoczenia się z Bogiem-Ojcem. Zniknął z Jego kazań też opis Boga-Ojca. Zostały natomiast włączone zabarwione rozdrażnieniem wymagania Pawła o tym, jak należy i nie należy się ubierać, jakie nosić fryzury. Pojawiła się pozbawiona miłości i zdrowego rozsądku Apokalipsa, przepełniona groźbami mórz krwi i czasz ropy. (To nie tylko punkt widzenia autora danej książki; taki sam jest stosunek zarówno Jezusa [35]).

Te zniekształcenia Nauk Jezusa Chrystusa doprowadziły do tego, że masowy ruch, zwany „chrześcijaństwem”, już prawie od samego swojego początku przestał być religią miłości — miłości, dla której utwierdzenia Bóg posłał na głoszenie kazań Jezusa Chrystusa. Przypomnijmy sobie inkwizycję, wojny między prawosławnymi i katolikami, „wyprawy krzyżowe”, a na Rusi — także masową zagładę „staroobrzędowców”, „pogromy żydowskie”…

Wybitne umysły Rosji — Aleksander Puszkin, Lew Tołstoj, Fiodor Dostojewski, Władimir Wysocki i wielu innych — choć uznawali istnienie Boga, ale chrześcijaństwa w takiej postaci nie przyjmowali.

U ludzi „mniej skomplikowanych” też powstawały pytania, na które cerkwie nie mogły dać im jasnej odpowiedzi: przecież jak można mówić, że Bóg jest Miłością, jeżeli coś takiego naobiecywał On w Apokalipsie, jeżeli zarówno teraz widzimy dookoła — wojny, przemoc, okrucieństwo, choroby, cierpienia? Nie, jeżeli jest On wszechmocny, ale coś takiego się dzieje, jeśli wokół — tylko zło, jeżeli nie zauważam nigdzie żadnej miłości, chociaż tak bardzo Jego o nią się prosi, to coś jest nie tak w tej wierze, i taki Bóg nie jest mi potrzebny!

Dla nas ważne jest zrozumieć, że ta bezdenna przepaść, która powstała między rzeszami „chrześcijan” a Bogiem, oddzielając ludzi od Niego i przeciwstawiając Go ludziom, zmuszając wierzących do żebrania od Niego dla siebie łask — zamiast tego, żeby zmieniać siebie zgodnie z Jego Wolą i zlewać się z Nim w Miłości, — ta przepaść została stworzona nie przez Niego, lecz przez osoby, którzy przeinaczyły Jego Naukę.

… W rzeczywistości Bóg znajduje się nie w nieznanej dali w niebie, ale jak mówi Jezus, odległość od każdego z nas do Domu Stwórcy jest nie większa niż grubość kartki cienkiego papieru [35]…

Ale żeby pokonać tę tak małą odległość do Jego Objęć Miłości, musimy stać się, jak też On, czystą Miłością. A nie gniewem albo strachem, nie interesownym pragnieniem.

Emocje — to stany świadomości. Zrozumienie tego ma znaczenie zasadnicze.

Jesteśmy świadomościami, energiami świadomości, a nie ciałami, nie umysłami.

Bóg to też Świadomość, tylko nieskończenie większa, niż świadomości nasze.

Ażeby wypełnić to najważniejsze, co On od nas chce, powinniśmy jedynie nauczyć się zawsze pozostawać w stanie emocji subtelnej i czystej miłości i nigdy nie wychodzić z tego stanu.

Bóg jest Miłością. On nam współczuje. On stara się nam pomóc, kierując nas cały czas na Drogę do Siebie, do Swojego Domu, do naszego końcowego szczęścia…

Ale my przecież — nie idziemy do Niego! Zamiast tego «gryziemy» się o dobra «tego świata», wycieńczamy siebie nienawiścią do innych ludzi za to, że oni ubierają się, strzygą się i tak dalej — nie tak, jak ja, za to, że wykonują nie takie, jak ja, ruchy „modlitewne”, za to, że mają inną karnację skóry albo inną narodowość…

… Lecz Bóg chce od nas, żebyśmy niezachwianie się ugruntowali w stanie emocji miłości. A wtedy — wchodź!

<<< >>>





 
Strona gіуwnaKsi№їkiArtukuіyFilmyFotogalerieWygaszacze ekranuNasze stronyLinkiO nasKontakt