English Español Français Deutsch Italiano Český Polski Русский Română Українська Português Eesti 中文

Współczesna wiedza o Bogu, Ewolucji, sensie życia człowieka.
Metodologia duchowego doskonalenia się.

 
Miłość do przyrody
 

Ekopsychologia/Miłość do przyrody


Miłość do przyrody

Kontakt z przyrodą jest dla nas koniecznością. Pobyt sam na sam na łonie natury, w lesie, czy w otoczeniu innych krajobrazów, jest jednym z istotnych sposobów na «wystawienie» siebie Bogu, aby mógł nas skuteczniej uczyć. «Szukajcie moich wskazówek w lesie!…» [34: Liście Ogrodu Morii. Zew]. Bowiem tam właśnie możemy «rozpłynąć się» świadomością w harmonii z otaczającą nas naturą, zamiast — przebywając w mieście — «siedzieć» w swoich czakrach głowy, «żywić się» informacjami
o ziemskich, ludzkich namiętnościach i „brudzić się” energiami negatywnych emocji.

Z drugiej jednak strony duże centra kulturalne miast też są potrzebne, ponieważ tam znajdują się biblioteki, są bogate możliwości dla rozwoju intelektualnego. Łatwiej jest znaleźć osoby o tych samych poglądach oraz współtowarzyszy na Drodze rozwoju duchowego.

Korzystne jest także wystawianie swojego ciała na światło słoneczne, zwłaszcza rano, kiedy jest ono szczególnie delikatne. Światło to istnieje nie tylko na poziomie materialnym, ale przenika ono także do innych — najsubtelniejszych — wymiarów wewnątrz naszych wielowymiarowych organizmów, ożywiając i napełniając je swoją czystą mocą.

Mieszkańcom północnych szerokości geograficznych — gdzie zima jest długa — polecam «sztuczne słoneczka» — lampy «kwarcowe» i zimą okresowo opalać się w domu. Jest to także wspaniały środek leczniczy na różne choroby. Przykładowo, przeziębienie bardzo łatwo daje się wyeliminować za pomocą promieniowania ultrafioletowego — jeżeli zastosujemy je przy pojawieniu się początkowych objawów choroby. Kaszel natomiast — jeśli zrobimy za pomocą lampy «kwarcowej» lekkie, delikatne oparzenia na klatce piersiowej i plecach — tam, gdzie się nakłada [tzn. z pominięciem obrębu serca i kręgosłupa — przyp. tłum.] tzw. gorczyczniki [stosowane w Rosji nieduże płaty papieru pokryte cienką warstwą sproszkowanych i odtłuszczonych nasion gorczycy — przyp. tłum.].

Lato i jesień to czas zbierania, przygotowywania przetworów z grzybów i jagód, które są tak ważne w odżywianiu "czystym" [czyli wegetariańskim — przyp. tłum.].

W dowolną zaś porę roku można wykonywać pracę medytacyjną na specjalnych miejscach mocy — strefach energetycznie znaczących dla człowieka. Są one bardzo różne i mogą być użyte dla uzdrawiania siebie, dla rozwoju tej czy innej energostruktury organizmu, dla konwersacyjnego kontaktu z Bogiem, wysubtelniania świadomości, dla zwiększania siły psychoenergetycznej, roztapiania swojego «ja» w Bogu i Stopienia się z Nim.

… Najwięcej harmonii i błogości daje nam przyroda wczesnym wiosennym porankiem, gdy jeszcze przed świtaniem zaczynają śpiewać i tokować ptaki, a cała przestrzeń nasyca się energią ich miłości. Zestrojenie się z ich stanem zbliża nas do Boga, jest realnym stopniem wysubtelnienia świadomości.

Kto zaś lubi spać długo, «nadając» sobie to «prawo» poprzez miano bycia «sową», — ten ma o wiele mniejsze szanse do czynienia postępów na drodze duchowej.

… Wieczorne, wiosenne zachody słońca — również niosą bogactwo najsubtelniejszych wrażeń. Wówczas śpiew ptaków jakby nakłada się na ogólne tło wielkiej, nasyconej CISZY, HARMONII. Energia świadomości w takie godziny sama «wypływa» z ciała i rozlewa się po przepojonym błogością lesie, wypełnia go, zlewa się z nim. W ten sposób świadomość staje się coraz to bardziej ruchliwa, płynna, utwierdzając się w harmonii i czystości.

… Ale też ranek i wieczór, spędzony w lesie lub nad wodą, o każdej innej porze roku, daje przypomnienie o wiosennych wschodach i zachodach słońca. Mają one wartość dla tych, którzy nauczyli się odczuwać wiosnę w całej jej pełni!

… Przyroda to m.in. mnóstwo żywych istot: zwierząt, roślin, które z reguły są o wiele bardziej wysubtelnione pod względem duszy, niosąc w sobie o wiele bardziej dogłębny spokój — w porównaniu z większością ludzi. Przeciętny współczesny człowiek musi pokonać długą drogę, by doprowadzić siebie do ich poziomu SPOKOJU i MIŁOŚCI, aby dopiero potem mieć prawo pretendować do miana osobistej duchowości.

Warto zaznaczyć, że właśnie i jedynie warunki krajobrazów otwartych przyrodniczych, a nie «pudełka» miejskich pokoi i «korytarzy» ulicznych, pozwalają na rozszerzanie, szerokie rozwarcie wysubtelnionej świadomości, pielegnując ją pod względem wielkości w jak najbardziej dosłownym znaczeniu.

… Przypomnę, że emocje to stany świadomości. Świadomościami właśnie jesteśmy. Właśnie przebywając w tych czy innych emocjach, znajdujemy się bliżej lub dalej od Stwórcy.

Bóg w aspekcie Stwórcy to szczyt subtelności energii świadomości. A więc czy teraz wiemy, w jakim kierunku mamy się posuwać w rozwoju swojej sfery emocjonalnej?

… Mało kto z nas bywał na wiosennym tokowaniu cietrzewi, kiedy to przed świtem mgła wypełniała się głośną triumfującą pieśnią i «czuszykaniem» tych dużych, pięknych, gorących ptaków. Przy czym większość tych, którzy bywali na tokowaniach cietrzewi, przerywali te piękne pieśni miłości strzałami ze strzelb, bólem, krwią, śmiercią… Sami zaś rozkoszowali się rozkoszowali się pożądliwością sadystów-zabójców.

Ateiści jak też członkowie sekt dużych liczebnie w naszym kraju, którzy są wychowani w tradycji «prawa» do zabijania zwierząt i nie posiadają bezwzględnego wewnętrznego zakazu jakiegokolwiek wyrządzenia — z powodu własnej zachcianki — cierpień innym żywym istotom, z łatwością przechodzą też do masowych zabójstw ludzi…

… Wiosennymi wieczorami, zazwyczaj już po zachodzie słońca, kiedy las zakrywa zmrok, nad przesiekami i skrajem lasu oraz wzdłuż porośniętych krzakami brzegów zbiorników wodnych, miękko lecą samce słonek. Ich pieśń, składająca się z pięknych, poruszających duszę sympatycznych delikatnych «pochrząkiwań» i «ćwikań», niesie nam fale emocji miłości. W krzakach, nad którymi latają samce, siedzą samiczki — i wybierają tego, kto śpiewa najlepiej ze wszystkich… Oto — ten! Więc ona wzlatuje pokazując jemu — siebie… On — w swojej ptasiej miłosnej namiętności — za nią… One w krzakach spędzają noc razem, potem rozlatują się, gdyż
w ciągu nocy "zdążyli się znudzić sobą nawzajem", a następnego dnia o zachodzie słońca już szukają sobie nowej przygody, nowych przyjaciół…

Tajemnicze piękno pieśni kulika wielkiego z bagna, «niebiańskie beczenie» bekasa, tokującego na wysokości wibrującymi piórami ogona, pieśni raszek i drozdów, nocne kumkanie żab w kałużach, pluskających się w trzcinie, odbywających tarło, ryb, zapach ogniska, z pierwszymi promieniami słońca kąpiel w leśnym jeziorze — a potem — unoszące się kłęby pary od mokrych i błogich, nagich ciał, wibrujące z radością dusze, «pękające» z przepełnienia triumfującą miłością do Boga i wszystkiego, co ożywione — oto ta emocjonalna podstawa, jaką chce widzieć w nas Bóg po to, abyśmy mogli pomyślniej i szybciej rozwijać siebie w kierunku do Niego!

* * *

Rośliny to też żywe istoty. Wewnątrz ich ciał, podobnie jak wewnątrz ludzkich, żyją dusze. Zazwyczaj są to dusze na typowo «roślinnym», czyli w «zalążkowym» stadium rozwoju. Chociaż znam kilka drzew-ludzi. Przy czym są to dość rozwinięte, duże i silne ludzkie dusze. W zeszłych swoich życiach w ludzkich ciałach, nie pozyskali oni wymaganego Spokoju, a więc Bóg, aby pomóc im stać się lepszymi, wcielił ich w drzewa: aby się uspokoili, zmitygowali przez kilka setek lat życia «roślinnego» …

Z takimi ludźmi-drzewami można łatwo obcować emocjami i nawet myślami. One silnie «przywiązują się» do ludzi, zdolnych do ich zrozumienia i tęsknią, jeżeli ich się nie odwiedza, a kiedy przychodzi się do nich — witają z radością, niekiedy zmieszaną z bólem…

… Co to jest spokój? Nic nie robienie? Leniwy styl życia? Senna ociężałość? Nie! Spokój to brak emocjonalnego podniecenia i krzątaniny myśli. Doświadczając go można długo i szybko pracować fizycznie, umysłowo, medytacyjnie. Jest on partnerem energiczności. Pozwala on m.in. nie tracić niepotrzebnie energii. Poza tym na jego podstawie każdą pracę wykonujemy efektywniej. A co najważniejsze — pozwala on zachowywać łączność z Bogiem, orientować się na Niego, a dzięki temu uniknąć wielu błędów. Na bazie spokoju można stopniowo «wrastać» świadomością w Boga. Sprzyja on zatem pozytywnej ewolucji człowieka, podczas gdy krzątanina prowadzi do utrwalania izolacji od Boga, pielęgnowania swojego niższego «ja». Jest ona hamulcem postępu.

Wszystkie zwykłe rośliny też są zdolne do odbierania ludzkich emocji. Zostało to przykładowo udowodnione przez naukowców wielu krajów po zmianie elektrycznych charakterystyk roślin — w odpowiedź na ludzkie emocje (dokładniej — zob.[9]).

Niegdyś, po wielu latach od mojego przejścia na odżywianie «bezubojne» [czyli wyłączające potrawy pochodzące z uboju - przyp. tłum.], zdarzyło mi się pracować w leśnictwie przy wyrębach sanitarnych lasu. Na początku odnosiłem się do tego, jak do ogólnie rzecz biorąc, pożytecznej sprawy i nawet z satysfakcją wycinałem «zbędne» rośliny — aby dać więcej swobody do życia pozostałym drzewom. Jednak od jakiegoś czasu, kiedy pozyskałem dużą wrażliwość, nie do zniesienia stał się dla mnie ból tych istot, rozrąbywanych moją siekierą — i natychmiast zwolniłem się z tej pracy.

Owszem, nie możemy żyć nie żywiąc się roślinami. Ich ciała nieuchronnie są wykorzystywane przez nas w budownictwie i na opał. Przy tym nie ma sensu czekać, kiedy drzewo się zestarzeje, upadnie i zacznie gnić, dlatego wycina się właśnie «dojrzałe» drzewa.

Aczkolwiek nie można zabijać roślin niepotrzebnie, nie można dla zabawy wbijać w drzewo siekiery albo noża, nie należy bez naglącej potrzeby ścinać żywe gałązki, nie wolno «machinalnie» zrywać i rzucać liście, źdźbła trawy, kwiaty. Nie można także pogardliwie odnosić się do żywności: przecież ona została przygotowana z zabitych dla nas żywych istot. Wyrzucanie jedzenia — nawet przy żywieniu się roślinami — to też grzech daremnego zabójstwa.

I już jako całkiem absurdalne wyglądają z pozycji etycznych «rytualne» zabójstwa milionów choineczek i sosenek na święta Bożego Narodzenia i święto Nowego Roku, zrywanie albo ścinanie kwiatów, żeby ułożyć je w wazonie, a potem zachwycać się nimi, podczas gdy one umierają…

Ważne jest, żeby Czytelnik, teraz nie starał się zapamiętać: to — wolno, a to — nie… Tutaj jest ważne nie «wykuć» pewne «zasady», a zrozumieć etyczną zasadę współczucia dla cudzego bólu i szacunku dla cudzego życia.

A kto tego nie zrozumie albo nie przyjmie — niech potem nie skarży się na własny ból: poprzez nasz ból Bóg uczy nas rozumienia, czym mianowicie jest samo zjawisko bólu: jak nieprzyjemne jest to uczucie! Poprzez to uczy nas współczucia dla innych i nie sprawiania im niepotrzebnego bólu.

Zasada współczucia jeszcze bardziej, niż do roślin, powinna odnosić się do zwierząt: przecież one odczuwają ból bez porównania dotkliwiej, niż organizmy roślinne.

Konieczności pełnego zachowania zasady współczucia, w szczególności w odżywianiu, uczył i uczy nas Bóg [10,14,18]. Bóg jest Miłością. Jeżeli chcemy zbliżyć się do Boga — powinniśmy przyjąć w całej pełni zasadę MIŁOŚCI. Jednak czym jest Miłość bez WSPÓŁCZUCIA? Jedynie jej parodią.

Zrozummy, przyjaciele (choć «duszpasterze» różnych sekt religijnych głoszą coś przeciwnego) że żadnych zasadniczych postępów w naszym duchowym rozwoju nie będziemy
w stanie zrobić bez całkowitego przyjęcia zasady WSPÓŁCZUCIA. A zatem namawiam do zupełnego przejścia na «bezubojne» odżywianie (tzn. wykluczające ciała zwierząt: ssaków, ptaków, ryb itp.) — z powodów etycznych, a nie egoistycznych (tzn. np. własnego zdrowia) umotywowań!

... Lekcje etyki w odniesieniu do roślin mają miejsce nie tylko w sferze odżywiania. Kołki do namiotu można przecież wykonać nie z żywych roślin, a z jeszcze twardych, suchych kijów. Ognisko również można rozpalić na starym palenisku, na leśnej dróżce itd. — a nie wprost na żywych roślinach.

Poza tym ognisk nie można rozpalać na suchym torfie: mogą wypalić się kilometry lasu, zginą w ogniu tysiące roślin i mnóstwo zwierząt. W "suchą" pogodę nie można ognisk rozniecać również pod wysokim świerkiem: zacznie się tlić wieloletnia warstwa opadniętego igliwia — wypalą się korzenie świerku i inne otaczające go rośliny. Niezmiernie ostrożnym należy być wiosną, kiedy łatwo zapala się zeszłoroczna trawa: ginie wówczas w ogniu masa żywych roślin, owady, gniazda ptaków z jajami lub pisklętami, nasiona roślin, spala się nadaremno substancja organiczna starych traw, która jako nawóz wzbogaca glebę. Przejawem dzikiej amoralności jest wiosenne wypalanie traw, dokonywane z premedytacją, dla zabawy, przez co zapalają się nieraz także stogi siana, domy i inne zabudowania…

… W niektórych świątyniach ludzie śpiewają, próbując sugerować Bogu, że jest On — «wielkiej cierpliwości i wielkiego miłosierdzia»… Jednak czy nie lepiej samemu zacząć żyć zgodnie z Bożą Zasadą Miłości, która jest nie do pomyślenia bez Współczucia do wszystkich ludzi
i każdego żywego stworzenia, łącznie z mrówkami, robakami, roślinami?

* * *

<<< >>>





 
Strona gіуwnaKsi№їkiArtukuіyFilmyFotogalerieWygaszacze ekranuNasze stronyLinkiO nasKontakt